Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
wtorek, 17 lutego 2015

Mam tygodniowe zwolnienie lekarskie. Pierwszy raz w życiu, więc jest mi trochę dziwnie. W poprzedniej pracy nie chorowałam, a wcześniej, na studiach, nikogo nie obchodziły zwolnienia od lekarza. Trzeba było się zmieścić w dwóch lub jednej nieobecności na przedmiocie. Teraz czuję się trochę nie na miejscu, ale z drugiej strony mam nagle dużo czasu na wszystko. Tylko siły średnio.

M. do mnie co jakiś czas dzwoni i pyta, jak się czuję. Nikt nigdy do mnie nie dzwonił, jak byłam chora. Jestem uprzejmie zaskoczona, że facet może zadzwonić z pracy i zapytać, jak tam zdrówko. Przekonuję go, że to zwykłe przeziębienie i nawet twardą polską sztukę kiedyś musi trafić. A on swoje. W każdym razie, jestem zdumiona :).

sobota, 14 lutego 2015

Polska zima... i już prawie po. Jeszcze dwa tygodnie i zacznie się nadal zimny, ale już znacznie bardziej optymistyczny marzec. U nas wiele się nie zmienia. Pracujemy od rana, trochę czasu mamy jedynie w weekend (np. dziś, stąd notka :)). Większość spraw w związku ze ślubem jest już załatwiona, wesele a raczej obiad będzie jednak w Warszawie. Trzeba dopasować sukienkę, a już wisi w szafie, kupić garnitur i zrobić zaproszenia. Ostatnio mamy pomysł na takie domowej roboty. Ja ogólnie lubię sama trochę pomajsterkować w papierach, karteczkach i dekoracjach, więc czemu nie? Ok, chyba starczy serwetkowych treści :).

Zastanawiałam się ostatnio, jak odpowiedzieć na jedno pytanie zadane w komentarzu do poprzedniej notki. Jak M. się odnalazł w polskiej rzeczywistości? Hm... To jedna z tych rzeczy, których chyba nigdy nie uda mi się od niego wyciągnąć. Jemu ogólnie wszystko się podoba, ale na ile to prawda, a na ile uprzejmość, to czort go wie. Tak sobie wyobrażam, co widzi Arab-Egipcjanin, który pierwszy raz w życiu przyjeżdża do zachodniego kraju (taki u nas Zachód, że hoho). Kilka rzeczy może się rzucać w oczy. Na przykład:

- Dziewczyny łażą wszędzie same, a faceci je przepuszczają w drzwiach.

- Dziewczyny nagminnie prowadzą samochód i jeżdżą na rowerze!

- Dziewczyny PRACUJĄ i CHCĄ pracować.

No dobra. A poza tym?

- Ludzie się nie pobierają.

- Jak już się pobierają, to są starzy.

- Ludzie mieszkają razem latami bez ślubu, bo faceci boją się kupić pierścionek.

- Ludzie nie mają dzieci, a jak już mają, to jedno i to rozpuszczone jak dziadowski bicz.

- Pracują tylko dorośli.

- Ludzie zarabiają fortunę, wydają jeszcze więcej i ciągle nie mają na nic.

- Pracuje się króciutko, a i tak wszyscy narzekają, że tacy zmęczeni i na nic nie mają czasu.

- W głowach się przewraca, do jakiego kraju tym razem pojechać na urlop.

- Do kościoła chodzą tylko starsze panie.

- Zimno, cholera. Jak świeci słońce, to nie masz gwarancji, że będzie ciepło.

- Państwo jest cudowne i opiekuje się obywatelami, a wszyscy tak narzekają na politykę.

- Ruch drogowy jest dobrze zorganizowany, kierowcy przestrzegają przepisów, a i tak traci się godziny w korkach.

- Nie ma syfu na ulicach, a narzeka się, że brudno.

- Jest zielono, a narzeka się, że szaro.

To wszystko źle brzmi... To jest tak, że ja lubię mój kraj, ale wiem, jacy są Polacy. I jeśli przyjeżdża tu imigrant i trochę czasu spędza między nimi, to może mieć takie właśnie spostrzeżenia. Analogicznie ja mogłabym powiedzieć, że w Egipcie dziewczyny chodzą pozakrywane jak w średniowieczu, obijają się całe życie, wszędzie pełno facetów i śmieci, na ulicach huk przerywany regularnie głośnymi wezwaniami na modlitwę, maksymalne korki, cudowne ceny, straszny skwar i tłum, ciągłe przerwy w dostawie prądu, brak pracy, biurokracja przekraczająca wszelkie granice, a te szlaczki to w ogóle mają z kosmosu.

Do każdego kraju można by się przyczepić. Ale można też powiedzieć, że w Polsce jest porządek i stabilna sytuacja polityczna, dobra edukacja, gospodarka się rozwija, jest gdzie mieszkać, możesz podróżować po Europie i robić, co chcesz, bo jesteś wolny. W Egipcie zaś jest cudowny klimat, tanie życie (hm... no może się trochę zagalopowałam; zależy dla kogo, dla Europejczyka raczej tak), zdrowe jedzenie, niewymuszone tradycje rodzinne i tradycja, ogólnie rzecz biorąc.

Zależy, jak spojrzeć. O świeżą opinię o Polsce trzeba by chyba zapytać cudzoziemca, który dopiero tu przyjechał i wszystko jest dla niego nowe. M. się tu odnalazł, przynajmniej na tyle, że w miarę normalnie tu funkcjonuje. Odpukać. Jak dotąd ;).

Co robimy w Walentynki? Nic. Ja walczę z katarem (pierwszy objaw przeziębienia od roku, kiedy to nie dałam rady po powrocie z Egiptu w polską niby kurna wiosnę). Była lekcja arabskiego, będzie dvd i sushi :).