Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
poniedziałek, 28 maja 2018

Od paru dni próbuję zapisać M. na składanie wniosku o pobyt stały. Tym razem można to zrobić za pomocą specjalnego systemu, który, cóż, nie działa. Zaglądałam do niego co parę dni już od jakiegoś czasu, ale dopiero od niedawna poluję na jakiś termin złożenia wniosku. Do wniosku o pobyt stały cudzoziemiec musi być minimum trzy lata mężem (bo M. akurat będzie opierał swój wniosek na małżeństwie). Zaraz nam trzy lata miną. A system nie działa! :)

Pamiętam jego pierwszy wniosek i godziny spędzane w kolejkach na korytarzu na Długiej. Na drugą kartę już się umówił telefonicznie, a teraz, na trzecią, dołączyli system elektronicznej rejestracji. Wszystko teraz jest w systemach. Może w końcu zadziałają :)

Od ponad miesiąca się nie odzywałam. Odkąd pamiętam, maj zawsze był ciężkim miesiącem. Nagle wszyscy się orientują, że nic nie jest zrobione, a zaraz będzie sezon urlopowy / wakacje i zachciało się nadrabiać całoroczne braki. Tym samym nie wiem, kiedy ten miesiąc minął, ale może zacznie się trochę sytuacja uspokajać. Idzie Boże Ciało, pracownik roku jak zawsze będzie w pracy, na przykład szkoląc się z RODO :) I mam nadzieję, że najbliższym dniom będą towarzyszyły te cudowne, około trzydziestostopniowe temperatury. Bo wreszcie przyszedł... czerwiec :).


Później, tzn. następnego dnia rano


Jest termin! W domu to M. zwykle przypominał mi, że a może by tak sprawdzić w systemie, czy coś się ruszyło. Nie to, żeby nie umiał obsługiwać komputera / czegokolwiek mobilnego, ale tak to już w naszej rodzinie jest, że co sprawa urzędowa, to ja. Odświeżyłam stronę w telefonie i... bingo! System nagle postanowił działać. Szybka decyzja co do godziny, wpisujemy kilka danych osobowych M. i załatwione. M. dostał potwierdzenie rezerwacji terminu spotkania z informacją o dniu, godzinie i z numerem biletu. Nie ma numeru pokoju, ale to pewnie znajdzie się już na miejscu.

Wysłałam przez ePUAP wniosek o wydanie odpisu aktu małżeństwa, bo trzeba dołączyć do wniosku odpis nie starszy, niż trzymiesięczny. Małżeństwo było zawierane w innym USC, niż ten, obok którego teraz mieszkamy (chociaż też w Warszawie). Odpis odbiorę osobiście, będzie gotowy za 10 dni. Niby można wydrukować wersję elektroniczną, ale przypadkiem widziałam na którejś ze stron Urzędu Miasta, że wydruk z wersji elektronicznej nie jest dokumentem urzędowym. Urzędowa jest tylko wersja elektroniczna załączana online np. w jakichś formularzach. Dmuchajmy na zimne, niech będzie tradycyjny dokument.

Do tego M. (tzn. ja) wypełni wniosek o pobyt stały, teraz można to zrobić w interaktywnym formularzu na stronach UdsC, który, hm, nakazuje wpisanie nazwiska. Może kreseczki w tym miejscu przejdą? A co tam, spróbujemy. Wydrukujemy tego kilka sztuk, bo nie doszukałam się jeszcze jednolitej wersji wydarzeń, ile tych egzemplarzy wniosku faktycznie ma być.

Plus ksera wszystkich wykorzystanych stron w paszporcie, strony ze zdjęciem, mojego dowodu osobistego, może jeszcze potwierdzeń jego czasowych meldunków i umowy o pracę. No i 4 zdjęcia. Tak na szybko prezentuje się lista dokumentów do zebrania. Zleciały trzy lata :)

 

Jeszcze później, tzn. po jakichś 3 godzinach

 

Odpis aktu małżeństwa jest już do odbioru w moim obecnym USC, także wraca wiara w systemy informatyczne naszych Urzędów :).