Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
środa, 30 lipca 2014

Mamy w naszych dwóch językach parę słówek, które brzmią tak samo i znaczą to samo. Zbieramy je dalej, czekam na propozycje :)

ananas
autobus
balkon
kalkulator

kanapa
karton
krawat
lampa
telefon
tort

Ciągle wspominam to, co usłyszałam w Urzędzie Stanu Cywilnego w Zakopanem. Intuicja podpowiadała wcześniej, że jak chcesz gdzieś wychodzić, to prościej będzie w Warszawie ze względu na papiery i ich załatwianie. Ale jakoś tak zachciało się spróbować. Teoretycznie ślub jest jeden w życiu, więc dlaczego nie spróbować w taki sposób, w jaki się rzeczywiście chce? Koniec końców, jak już wiecie, ślubu póki co nie będzie więc wróciliśmy do naszego pierwotnego planu pod tytułem "wszystko po kolei", jeśli w ogóle jakiekolwiek plany wchodzą w grę w sytuacji związku z cudzoziemcem.

Ale może któraś z Was nadal marzy o swoim wielkim dniu pod Tatrami i stety-niestety narzeczony pochodzi z Egiptu. To się może przyda krótka opowieść z pierwszej ręki.

Czego się dowiedziałam w USC?

- na kiedy ten ślub? Od razu powiem, że najwcześniej możliwy jest październik (bo ludzie przeważnie przychodzą i chcą rezerwować termin ślubu na za dwa dni, nikt przecież nie rezerwuje na rok czy pół do przodu... chcieliśmy październik, tak btw)

- przy składaniu papierów musi być tłumacz przysięgły (a to ci nowina), a takiego tak łatwo Państwo nie znajdziecie

- skąd pochodzi narzeczony? Aha, z Egiptu, no to musi przedstawić postanowienie Sądu polskiego, że Sąd zwalnia go z obowiązku przedłożenia dokumentu poświadczającego, że jest kawalerem. Co tu jest napisane? Zaświadczenie. Ma być postanowienie. Egipt, tak jak Bangladesz i Ukraina, nie ma Urzędu Stanu Cywilnego i nie wydaje takich zaświadczeń, więc jedynie można zwrócić się do Sądu o zwolnienie z tego dokumentu (widać zaświadczenie od egipskiego konsula na podstawie egipskich dokumentów jest nie dość wiarygodne, chociaż jakoś w Warszawie było wiarygodne i uznane, ale najwyraźniej Warszawa się nie zna, a może to po prostu halny się zbliżał?)

- jak kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie zaakceptuje takie papiery, to może je do nas wysłać, ale nasz kierownik na pewno ich nie zaakceptuje ( :))))) )

- muszą się Państwo wyrobić, chcą Państwo październik, a już jest lipiec (teraz to z czym wyrobić?)

- mogę Państwu zarezerwować wstępnie termin (po co?), ale proszę o kontakt za miesiąc, albo lepiej nie, za dwa tygodnie, czy Państwo potwierdzają

Trochę zapomniałam, by to odwołać, ale jutro zadzwonię. Ogarniamy dość sporo urzędów i różnych papierków, czasem się udaje łatwo a czasem nie, i doprawdy nie wiem, o co tu chodziło :). Mi to teraz już obojętne, ale zainteresowanych może trochę pocieszy fakt, że nasi góralscy znajomi, a zacni że hej, powiedzieli, że oni tam tak czasem mają... Można by spróbować porozmawiać z kierownikiem (jak wróci, bo jest na urlopie), a z kierownikiem się dobrze znają, ale podziękowaliśmy za fatygę, już nie trza. W Zakopanem różne historie się zdarzają. Mój ukochany cytat: "Raz wesele było w [nazwa restauracji, nie zdradzę!] na sto osób, a ślub... Ślubu to w ogóle nie było" :). 

Następna notka będzie na rozweselenie. Ja się nie martwię, M. został!

sobota, 26 lipca 2014

Czyli to, co wiele osób najbardziej interesuje :).

Złożyliśmy wniosek o udzielenie pozwolenia na pobyt czasowy ze względu na to, że jesteśmy w związku. Nie że zamierzamy się pobrać. To była jakaś opcja, ale nawet, gdy chcieliśmy zarezerwować datę ślubu w Urzędzie Stanu Cywilnego, okazało się, że a to urzędniczka nie akceptuje papieru z Ambasady Egiptu, że M. jest kawalerem ("Egipt nie wydaje takich zaświadczeń, więc musicie mieć postanowienie Sądu, że narzeczony nie musi przedstawić dokumentu, że jest kawalerem" [tego, który ma właśnie w ręku] - USC w Zakopanem; a co jeszcze usłyszeliśmy w tym Urzędzie, to historia na inną notkę, która obiecuję że będzie, głównie o życzliwości osób zatrudnionych w administracji państwowej, albo, że urząd urzędowi nierówny), a to, uwaga, tłumaczenie przysięgłe zawiera błędy (TAK, mi się to się zdarzyło). Nie będzie ślubu póki co, zgodnie z początkowym planem zresztą, za to wniosek o pobyt czasowy został złożony. Mogę trochę odetchnąć, M. zostaje, przynajmniej na razie.

Czy to zadziała? W iluś tam przypadkach zadziałało. Uzyskaliśmy poradę w siedzibie Stowarzyszenia Interwencja Prawna, polecam, to nie reklama, tylko moja opinia. Od pierwszego maja 2014 można powołać się na to, że mamy prawo do życia prywatnego i rodzinnego. Czyli właśnie tego, co robimy. Wypełniasz wniosek, piszesz zwięzłe i treściwe uzasadnienie, dołączasz kserówki jego ubezpieczenia, wszystkich wykorzystanych stron w paszporcie, dowodu posiadania pieniędzy, zameldowania przynajmniej na chwilę obecną i my jeszcze dołączyliśmy zaświadczenie z Ambasady, że M. jest kawalerem w myśl prawa egipskiego i że może się ożenić. Plus trzy zdjęcia jak do więzienia albo paszportu, jak kto woli.

Wniosek złożyliśmy w biurze na stacji Metra Centrum, czas oczekiwania ok. 1 godziny, czyli stosunkowo mało. Dostaliśmy termin za niecałe dwa tygodnie na zgłoszenie się w sprawie pobrania odcisków palców. Decyzja będzie w ciągu dwóch miesięcy, czyli mamy przynajmniej tyle czasu więcej.

Szczegóły - dla zainteresowanych :).

sobota, 19 lipca 2014

Nawiązując do oficjalnych stron polskiego Urzędu Stanu Cywilnego, cudzoziemiec, wyrażając chęć ożenku, musi przedłożyć dokument stwierdzający, że zgodnie z prawem kraju, którego jest obywatelem, posiada zdolność prawną do zawarcia małżeństwa. Jeżeli uzyskanie w/w dokumentu napotyka trudności lub państwo pochodzenia cudzoziemca nie wydaje tego dokumentu, sąd w postępowaniu nieprocesowym na wniosek cudzoziemca może go zwolnić od obowiązku jego przedłożenia.

M. postanowił przyjechać do Polski z wymaganym dokumentem. Poprosiłam go dziś, żeby opowiedział mi krok po kroku, jak ten papier wyciągnął. Aa, to usiądźmy. Stwierdzenie, że łatwo nie było, wydaje się nazbyt delikatne. 

Czas na przypowieść o egipskiej administracji.

1. M. zgłasza się do jednego z sądowych biur z pytaniem, w jaki sposób może uzyskać dokument poświadczający, że jest kawalerem. Odpowiedź: nie wiemy, co to za papier. Idź do sądu.

2. Idzie do sądu z tym samym pytaniem. Nie, nie możemy tego zrobić, nie wiemy co to za dokument. Zapytaj imama w USC. Ale przecież imam idzie do sądu z tymi papierami, więc powinno wszystko być u Was... OK, jedź do Kairu, nie wiemy, gdzie, ale tam.

3. M. wpada na pomysł, żeby zapytać w specjalnym Urzędzie, który wydaje dowody osobiste, bo w egipskim dowodzie osobistym masz informację o Twoim stanie cywilnym. Więc tam powinni wszystko wiedzieć. Idzie do tego Urzędu. OK, możesz u nas uzyskać ten papier, ale najpierw musisz przedłożyć kilka dokumencików:

- wszystkie dane o ojcu
- akty urodzenia wszystkich braci i sióstr
- akty urodzenia rodziców
- akt ślubu rodziców
- akt zgonu matki
- zaświadczenie, czy ojciec kiedykolwiek miał drugą żonę
- akt urodzenia tej drugiej żony
- akty urodzenia wszystkich ich dzieci
- dokument na temat każdego rozwodu ojca
- kopie dowodów osobistych M. i ojca

To wszystko by stwierdzić, czy jesteś kawalerem.
Jak to przyniesiesz, powiemy, co dalej. 

4. Po tygodniu M. zgłasza się do Urzędu ze wszystkimi dokumentami, dostaje do wypełnienia wniosek. Panowie szukają w komputerowym rejestrze, czy jest żonaty, rozwiedziony itd. Przepraszamy, jesteś z innej dzielnicy, nie stąd, musisz iść do urzędu Talka (nazwa dzielnicy). Chociaż znaleźli go na komputerze i to właśnie tu wyrabiał swój ostatni dowód osobisty. Dają mu dokument wypełniony ręcznie, że jest kawalerem. Czy mogę z tym jechać do Polski? Nie, musi być dokument wydrukowany z komputera, bo Ambasada Egiptu tego nie przyjmie. Ale my Ci nie wydrukujemy, musi to zrobić Talka.

5. M. bierze wszystkie papiery i wniosek i jedzie do Talki. O niee, dowód osobisty 76-letniego ojca wskazuje, że jest ciągle żonaty, a jest wdowcem. Zmieniał ten dowód dwa miesiące temu, ale mu nie poprawili. Trzeba zrobić nowy dowód. Potem przyjdź.

6. M. idzie z tatą do pierwszego Urzędu, żeby wyrobić dowód, dwa tygodnie oczekiwania.

7. Po dwóch tygodniach nowy dowód ojca jest gotowy.

8. M. idzie do Talki z tym nowym dowodem ojca. OK, za trzy dni Twój papier będzie gotowy.

9. Po trzech dniach papieru nie ma. Przepraszamy, nie mamy w rejestrze małżeństwa Twoich rodziców, chociaż jest oryginalny stary akt małżeństwa. Musisz poprawić to w centrali w Kairze.

10. M. jedzie do Kairu ze wszystkimi papierami, trzy godziny na trasie, następnie trzy godziny na terenie Kairu. Niee, wracaj do swojego miasta, bo tam Twoi rodzice się pobrali. Ale moje miasto mnie tu przysłało. To nie nasz biznes. M. idzie do kierownika urzędu, wracaj do swojego miasta, nic nie możemy dla Ciebie zrobić.

11. M. wraca do Talki, w Kairze mi tego małżeństwa rodziców nie poprawią, mam przecież ten akt małżeństwa... OK, idź do archiwum pod miastem, tam to załatwisz.

12. M. jedzie do archiwum, znajduje dane małżeństwa rodziców, ale na komputerze w rejestrze nie ma. Jedź do Talki, żeby to naprawili.

13. Jedzie z powrotem do Talki, OK, weźmiemy ten oryginał aktu małżeństwa i dodamy do rejestru. Przyjdź za trzy dni.

14. Po trzech dniach nadal nie zrobili, przyjdź jutro.

15. Wraca jutro, OK, przyjdź za trzy godziny, wraca po trzech godzinach, jest 12.00, tego pana jeszcze nie ma, urząd zamyka się o 13. Nie mam czasu, za parę dni lecę. OK, przyjdź za pół godziny. OK, akt małżeństwa jest już w rejestrze komputerowym, idź do Urzędu (pierwszego - przyp. red.) i tam Ci wydrukują nowy akt małżeństwa rodziców.

16. Idzie do Urzędu, nadal nie mają tego w systemie, a powinno już być. Jedź do Talki. Tam już zamknięte.

17. Jedzie do Talki następnego dnia. Widzisz? U nas w systemie jest. Jedź do Urzędu, muszą to mieć i Ci wydrukują.

18. Jedzie do Urzędu, żeby wydrukować (cały czas idzie o ten sam akt małżeństwa rodziców - nie jego papier kawalerski), czeka dwie godziny, OK, za dwa dni będzie dokument na temat Twoich rodziców, ich dzieci itd.

19. Po dwóch dniach odbiera w Urzędzie papier o rodzinie - co jest wielką niespodzianką - i teraz potrzebuje już tylko kopię swojego dowodu osobistego. O niee, Twój dowód osobisty wygasa za dwa dni (nie ma o tym informacji w dowodzie). Zrób nowy i Twój papier kawalerski będzie za trzy dni.

20. M. idzie do specjalnego biura wydającego dowody osobiste na cito, tam za 75 funtów dowód będzie do odbioru po trzech dniach (normalny czas oczekiwania to 14 dni i cena 15 funtów). Płaci za szybki dowód osobisty.

21. Po trzech dniach odbiera dowód osobisty po godzinie czekania.

22. Idzie do Talki z nowym dowodem osobistym, robi kopię, OK, za dwa dni będzie Twój papier kawalerski.

23. Wraca za dwa dni, jest prawie gotowe, przyjdź za trzy godziny o 12.30. Przychodzi i odbiera swój papier.

24. W Warszawie idzie z papierem do Ambasady, która zabiera jego papier i wydaje kartkę formatu A4 z wydrukowanym Timesem dwunastką zaświadczeniem w języku polskim i jednym podpisem, że M. jest kawalerem.

Wyrobienie tego dokumentu zajęło dwa miesiące.

20:49, lamalaa , ślub
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 lipca 2014

W Berlinie było mega. Widziałam to miasto dziewięć lat temu i specjalnie się od tego czasu nie zmieniło. Dobudowali parę budynków, dodali linię metra (da się, jakby im tego metra jeszcze było mało), ale poza tym klimat pozostał ten sam. Dla nas co było najlepsze? To, że w tym mieście nikogo nic nie obchodzi. Jest wielokulturowe i to tak na serio, więc nikt się na nas nie gapił. Tam na każdym kroku spotykasz cudzoziemców, migrantów lub turystów. Oni normalnie pracują, mają dzieci i mieszkania. Żyją jak ludzie, a nie podludzie. I naprawdę nikogo, NIKOGO nic nie obchodzi. Także bardzo fajnie się zwiedza takie miasto. To jest ta różnica między Berlinem a Warszawą. Ale o tym, że jesteśmy daleeeko w tyle, każdy Polak się przekona po jakichś dziesięciu minutach pobytu w tym mieście.

Tymczasem my jesteśmy w trakcie legalizacji pobytu M. w Polsce. Miał rozmowę o pracę i, odpukać, wszystko się ładnie układa. Pracodawców interesuje przede wszystkim to, czy ma pobyt czasowy w Polsce. W sensie, nie wizę lub, nie daj Boże, coś nielegalnego. Wizę ma, pobyt będzie miał. Mógłby mieć pobyt czasowy dzięki umowie o pracę, ale wygląda na to, że to tylko pięknie brzmiąca nowelizacja ustawy, bo szefom się zwyczajnie nie chce. Wolą mieć kandydata, z którym podpisuje się normalną umowę, bez latania po urzędach. Chyba zarezerwujemy termin ślubu. Czy to znaczy, że wychodzę za mąż? Jak wszystko inne u nas, nie do końca wiadomo. Przecież nie może być normalnie. Ale wiem na pewno, że nie chcę, żeby wracał.

sobota, 05 lipca 2014

Nie zaglądałam tu ostatnio, ale to nie znaczy, że mnie porwał, uciekł do Francji czy coś w tym stylu ;). Oglądamy sobie Warszawę, szykuje się następny wyjazd, a ja świętuję każdy dzień, chociaż wkurza mnie czasami. Zdarza mi się czuć trochę dziwnie, że ciągle jesteśmy razem. Nie jestem typem kobiety-bluszcz i jestem przyzwyczajona do bycia osobno, a tu zmiana o 180 stopni. Ale radość i tak wielka, przecież wiadomo.

Podobno najlepsza jest starówka i ogrody BUW-u. Wyrobiliśmy mu Warszawską Kartę Miejską, zdjęcie jak do dowodu zrobiłam mu sama, karta była gotowa do odbioru 20 min po wysłaniu wniosku online. Nie ma żadnego problemu z wyrobieniem karty dla cudzoziemca bez numeru PESEL.

Szukamy dla niego pracy. Jest światełko w tunelu, a nawet dwa. Co Was będę oszukiwać? Chcemy być razem. Konsul też to wiedział, nie pierwszy dzień jest na tym stanowisku.

Wysłałam wczoraj M. do meczetu. Poznał parę osób, natomiast modlitwa się nie odbyła, a to piątek. Nikt nic nie wiedział, wszyscy wszystkich pytali, może następny raz się uda.

Zbieram się i zbieram, żeby w końcu zdać szczegółową relację z procedury uzyskiwania zaświadczenia o stanie wolnym (potrzebne do ślubu w Polsce) i napiszę o tym, słowo honoru, notka będzie.