Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
środa, 22 lipca 2015

Jak jest z pracą w Polsce, każda wie. Nie ma. A jak już jest, to na śmieciówce, na trzy miesiące, za grosze albo dla kogoś innego. Dotyczy to przede wszystkim osób, które są nowe na rynku pracy. Ci, co zaczęli wcześniej, zdążyli się już zakotwiczyć albo nawiązać znajomości. Gdy już jakimś cudem znajdziemy pracę, najchętniej bylibyśmy widziani jako osoby, które zaprzedały firmie duszę, zamieszkały w biurze i nie chcą nic w zamian. Nie mówię, że ja mam taką sytuację w pracy. Pracuję w państwowej placówce, gdzie prawo pracy jest respektowane i stosowanie, a godziny pracy są jasno określone. Tak samo, jak ustalona jest ścieżka rozwoju (np. nie istnieje :)).

Ale rządzą światem pracy, państwowej i niepaństwowej, różne zasady, na przykład gdy chce się podwyżkę, nasza praca jest mało ważna, nieabsorbująca, łatwiutka i mamy za mały staż. Za to gdy chcemy wyjechać na dwa tygodnie urlopu, nagle stajemy się niezastąpionymi i najbardziej niezbędnymi pracownikami firmy, o wyłącznych uprawnieniach do wykonywania pewnych czynności i po prostu jest to niemożliwe, byśmy ot tak sobie zostawili biuro na pastwę losu. Jeśli już to robimy, wznośmy modły do nieba i dzięki składajmy prezesom, zarządom i organom prowadzącym naszą placówkę, bo dostąpiliśmy wielkiego zaszczytu i łaski wykorzystania wypracowanego osobiście dnia wolnego.

Chyba jestem złym człowiekiem. Ja swój urlop już dawno zaklepałam i nie miałam z tym większych trudności, ale w mojej pracy tak jest - bezpiecznie i z poszanowaniem prawa. Za to widzę, co się dzieje dookoła. Chcesz dzień wolny? Ale to musisz? A po co ci?

No dobrze, już go sobie weź. Nie martw się, obetniemy ci to z pensji, więc firma nie straci, spokojnie.

Albo nasze pensje. Jeśli pracodawca chce mieć pracownika za darmo, to niech zaprosi studenta na bezpłatną praktykę. Niektóre proponowane stawki są takie, że nie opłaca się wyjść z domu po bilet miesięczny. Ale skoro takie stawki są, to najwyraźniej ktoś je bierze.

Niektórzy cudzoziemcy - niektórzy? cholerna większość! - mają problem ze znalezieniem sympatycznej i dobrej pracy. Myślę, że łatwiej mają Europejczycy i to ci z bogatszych krajów, którzy są mile widziani w firmowych szeregach, o ile nie śmierdzą za bardzo groszem, bo wtedy wpędzą szefa w kompleksy. Ale gdy do Polski przyjeżdża Arab, już nie rozwijajmy kwestii zagrożenia bombowego ;), ma znacznie gorzej niż Niemiec i Polak. Często brak odpowiednich doświadczeń zawodowych. Co z tego, że pracuje dwa razy dłużej niż jego przeciętny europejski równolatek. Niespecjalnie ufamy Innym.

Ale, moje drogie, czas uciąć te czarnowidztwa dotyczące zatrudnienia Arabów w Polsce.

Wszyscy egipscy i arabscy znajomi M., a trochę ich się nazbierało przez ten rok, mieszkający w Warszawie, mają pracę. Taką czy inną - w biurze, sklepie, restauracji, kebabie (to ostatnie to przeważnie na chwilę, bo szybko przenoszą się gdzieś indziej). Zdaje się, że wszyscy, z małymi wyjątkami, mają karty czasowego lub stałego pobytu. Pieniądze przeważnie niewielkie, takie, że jak my już będziemy mieć za ileś lat taki staż zawodowy, co oni mają dzisiaj, i dostaniemy taką pensję, to walniemy wszystko w cholerę i stwierdzimy, że nie opłaca się pracować, skoro lata mijają, a pensja jak stała tak stoi.

Pensja niska, ale jest. Praca nie zawsze zgodna z marzeniami lub wykształceniem, ale jest. Skąd się biorą te historie o permanentnym bezrobociu Arabów? Jak ich obserwuję, a znam też kilku przedstawicieli innych nacji i kręgów kulturowych, to nie pracują tylko ci, co nie chcą. M. dostał w zeszłym roku więcej ofert pracy niż ja.

Podsumowując te moje zgryźliwe wywody, trzymam kciuki i życzę wytrwałości w pokonywaniu własnych i wspólnych obaw. I jeszcze jedna rada (dla Egipcjan, u Polaków to nie działa): wysyłanie CV naprawdę daje dobry skutek oraz warto zaufać innym arabskim znajomym, bo oni sobie wzajemnie pomagają.

piątek, 10 lipca 2015

Dużo osób pyta o proces aplikowania o wizę i niezbędne dokumenty, więc postanowiłam - w końcu! - opisać kroku po kroku, jak to wyglądało u nas. Zaznaczam, że aplikowaliśmy o wizę w zeszłym roku. Procedura rozpoczęła się w połowie marca i dokładnie trzy miesiące później M. wylądował w Polsce.

Zaczynamy :)

1. Wystawiamy zaproszenie dla cudzoziemca

Wchodzimy na stronę Urzędu ds. Cudzoziemców, znajdujemy wniosek o wystawienie zaproszenia, drukujemy go, wypełniamy i dołączamy niezbędne dokumenty.

We wniosku trzeba podać przede wszystkim dane nasze i zapraszanego cudzoziemca i dokładne terminy, na kiedy jest zapraszany do Polski. Dostanie wizę maksymalnie na czas zaproszenia. Czyli jeśli zapraszamy go od 1 sierpnia do 30 września, w tym terminie maksymalnie może dostać wizę. Nie dostanie wizy na dłużej. Może za to dostać na krócej, ale zawsze "wewnątrz" określonych przez nas terminów.

Trzeba też podać cel wizyty. Piszemy oczywiście prawdę, czyli np. turystyka, odwiedziny, życie rodzinne itp.

Co trzeba dołączyć do wniosku o zaproszenie?

- potwierdzenie, że mamy dom lub mieszkanie, np. akt notarialny, decyzja sądu
- potwierdzenie, że mamy pracę lub inne źródło stałego dochodu, np. umowa o pracę, decyzja o przyznaniu renty
- zgoda właściciela mieszkania lub domu, że taki i taki cudzoziemiec może w takim i takim terminie przebywać w tym lokalu. Zgoda musi obejmować z dokładnością co do dnia ten sam termin, co zaproszenie
- wyciąg z banku z aktualnym stanem konta, o ile jest się czym pochwalić

Potrzebne są ksera i oryginały tych dokumentów. Pani zabiera tylko ksera, ale oryginały są do wglądu. 

Idziemy z wypełnionym wnioskiem i dokumentami do urzędu, stajemy w kolejce i składamy dokumenty. Dostajemy karteczkę z dokładnym terminem odbioru zaproszenia. W Warszawie zaproszenie było gotowe do odbioru dokładnie po trzech tygodniach.

2. Odbieramy zaproszenie w urzędzie

Otrzymujemy dwa egzemplarze. Jeden ma czerwoną pieczęć urzędową - ten będziemy wysyłać do Egiptu. Drugi zostawiamy sobie w domu.

3. Wysyłamy zaproszenie i potrzebne dokumenty do Egiptu

Możemy to zrobić kurierem, np. DHL. Wysłanie koperty z dokumentami kosztowało ok. 200 zł z kawałkiem. Przesyłka dotarła na miejsce w niecały tydzień. Ja wysyłałam dokumenty na adres taty M., ponieważ M. nie chciał, by przesyłka przyszła do Sharmu do jego pracy. Przesyłkę odebrał tata lub brat i dokumenty spokojnie sobie czekały, aż M. przyjedzie do domu.

Co wysyłamy w kopercie do Egiptu?

- zaproszenie z czerwoną pieczęcią urzędową
- potwierdzenie, że mamy dom lub mieszkanie, np. akt notarialny, decyzja sądu
- potwierdzenie, że mamy pracę lub inne źródło stałego dochodu, np. umowa o pracę, decyzja o przyznaniu renty
- zgoda właściciela mieszkania na pobyt cudzoziemca w tym domu
- wyciąg z banku z aktualnym stanem konta, o ile jest się czym pochwalić

Czyli w zasadzie to samo, co dawałyśmy w urzędzie razem z wnioskiem o zaproszenie. Za granicę wystarczy wysłać ksera (żadnych oryginałów).

W punkcie DHL trzeba podać dokładny adres dostarczenia przesyłki. Zapytajmy wcześniej Egipcjanina o nazwę ulicy, numer domu i mieszkania, kod pocztowy oraz miejscowość. Oni tego nigdy nie wiedzą, więc potrzebują trochę czasu, aby znaleźć te informacje. Nazwy miejscowości też nie lekceważmy. Oni lubią posługiwać się terminologią w stylu Warszawa - mazowieckie i czasem stosują te pojęcia zamiennie. W efekcie nie wiesz, jak się nazywa miasto Twojego lubego. Trzeba to dokładnie ustalić przed wysłaniem paczki.

4. Egipcjanin odbiera przesyłkę i zaczyna przygotowywać dokumenty niezbędne do aplikacji o wizę

Jakie dokumenty załatwiane w Egipcie są potrzebne do wniosku o wizę?

- dokument z Mugammy z Kairu. Jest to papier opisujący ostatnie 7 lat życia Egipcjanina i dotyczy wyłącznie podróży zagranicznych. Nawet jeśli nigdzie się nie wyjeżdżało, i tak trzeba ten dokument mieć. Jest gotowy do odbioru po 2 tygodniach
- ubezpieczenie na Europę obejmujące cały okres planowanej wizy, można je kupić w każdym biurze podróży w Egipcie
- rezerwacja biletów lotniczych z Egiptu do Polski i z powrotem, do załatwienia w tym samym biurze podróży, co ubezpieczenie. Ta rezerwacja i tak przepadnie po paru dniach, ale to nie szkodzi. W momencie składania wniosku o wizę trzeba mieć rezerwację na przeloty. Jeśli dostaniemy wizę, trzeba będzie ponownie udać się do biura podróży, zrobić nową rezerwację i ją na serio wykupić
- wyciąg z konta bankowego za ostatnie 6 miesięcy, można poprosić od razu o wersję po angielsku
- jeśli jesteście małżeństwem, akt małżeństwa
- zaświadczenie, że nie jest poszukiwany przez policję ani karany, do załatwienia w każdej siedzibie policji (coś w stylu naszego zaświadczenia o niekaralności)
- zaświadczenie o zatrudnieniu od managera lub działu zasobów ludzkich
- zaświadczenie o wysokości zarobków, może być na jednym papierze razem z zaświadczeniem o zatrudnieniu
- zgoda pracodawcy na urlop w terminie planowanej wizy

Jeśli są jakieś dodatkowe dokumenty potwierdzające status majątkowy cudzoziemca, warto je przygotować, np. potwierdzenie posiadania mieszkania, samochodu, ziemi itp.

Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone przysięgle na język polski lub angielski. Niektóre można uzyskać od razu w wersji angielskiej, np. wyciąg z konta bankowego i dokumenty z zakładu pracy. 

5. Egipcjanin wypełnia formularz online wniosku o wizę Schengen

Gdy ma już w ręku nasze zaproszenie z dokumentami wysłanymi z Polski i własne egipskie papiery, czas zarezerwować spotkanie z konsulem w Ambasadzie RP w Kairze. Wchodzi na stronę internetową https://secure.e-konsulat.gov.pl/ i wybiera jeden z kilku proponowanych terminów spotkania. Strona jest dostępna w kilku wersjach językowych, w tym polski i angielski. Po wybraniu terminu spotkania otwiera się formularz aplikacji o wizę.

W formularzu jest wiele pytań, m.in. o dokładne dane cudzoziemca i osoby zapraszającej, poprzednie pobyty w strefie Schengen, planowane dokładne terminy przylotu i powrotu, cel pobytu, kto pokrywa koszty podróży i utrzymania itp.

Po wypełnieniu formularza Egipcjanin klika wyślij (submit). Po pięciu minutach na jego e-mail przychodzi potwierdzenie z Ambasady z terminem i adresem spotkania oraz z załącznikiem. Jest to plik PDF z jego aplikacją o wizę, około 4 stron. Drukuje go. Na pierwszej stronie jest m.in. miejsce na zdjęcie do wizy - nie przyklejamy go, zrobi to później pracownik Ambasady.

Warto otworzyć sobie ten formularz wcześniej i warto, żebyś to zrobiła TY. Wchodzimy na tę stronę internetową, otwieramy formularz w języku polskim, kopiujemy go do Worda, następnie otwieramy go po angielsku i też kopiujemy i zapisujemy sobie na komputerze. Na spokojnie wypełniamy go, pewnie w wersji angielskiej, bo w takiej nasz Egipcjanin będzie go wypełniał u siebie. Mamy obok na komputerze tłumaczenie na wersję polską i to bardzo pomaga, bo słownictwo jest dość urzędowe i często trudne. Wypełniamy formularz i wysyłamy mu na maila. Dlaczego warto, żebyśmy to my robiły? Bo Egipcjanie totalnie mieszają nazwy miejscowości, piszą raz wielką a raz małą literą nazwiska, i to wszystko się kupy nie trzyma. Jak zrobi to Polka to będzie porządnie.

Uwaga. Po wejściu na stronę aplikacji o wizę często znajdziemy informację, że nie ma żadnych wolnych terminów na spotkanie przez najbliższe dwa czy trzy tygodnie. Nie zrażamy się, tylko otwieramy stronę parę godzin później. Najlepiej jest wchodzić wieczorem lub rano.

Egipcjanin ma już dokumenty przysłane z Polski, dokumenty uzbierane przez siebie i termin spotkania w Ambasadzie.

6. Egipcjanin idzie na umówione spotkanie do Ambasady

Bierze ze sobą zaproszenie i wszystkie dokumenty, które mu wysłałyśmy, wydrukowany plik PDF z Ambasady oraz wszystkie dokumenty załatwione przez siebie w Egipcie. Czyli, krótko mówiąc, wszystko powyższe :) plus dwa lub trzy zdjęcia.

Na miejscu pracownicy Ambasady mają listę osób umówionych i zapraszają do środka jednego po drugim, reszta czeka na zewnątrz. Gdy Egipcjanin wchodzi do środka, oglądają wszystkie dokumenty, czy wszystko jest OK, a on idzie opłacić wniosek wizowy do kasy, ok. 600 funtów. Na potwierdzeniu opłaty pracownicy wpisują termin odbioru informacji w Ambasadzie, czy jest wiza czy nie. Po czym wychodzi z powrotem na zewnątrz, po jakimś czasie zapraszają z powrotem już na rozmowę z konsulem.

Rozmowa z konsulem trwa przeważnie kilka minut, czasem po arabsku, a czasem po angielsku. Pytania dotyczą głównie celu pobytu w Polsce i kim jest osoba zapraszająca. Konsul zabiera wszystkie przyniesione dokumenty wraz z paszportem. Ten ostatni odbierzemy dopiero wraz z decyzją o wizie.

Odpowiedź jest po dwóch tygodniach, trzeba przyjść do Ambasady w wyznaczonym terminie i o określonej godzinie. Wtedy też odbiera się paszport, oby z wizą w środku. Inszallah :).

poniedziałek, 06 lipca 2015

Dobra wiadomość dla cudzoziemców ubiegających się o pozwolenie na pobyt czasowy lub przedłużenie tego pobytu. Dotychczas wnioski o kartę pobytu składało się w urzędzie ds. cudzoziemców lub jego filiach i przeważnie wiązało się to z wyjęciem z życia paru ładnych godzin spędzonych w kolejce na korytarzu. Jak było gdzie usiąść, to już coś. Teraz zmiana jest taka, że można na złożenie wniosku umówić się telefonicznie - i to działa!

Pod koniec zeszłego tygodnia postanowiłam zadzwonić. Przede wszystkim dlatego, że mi się to przypomniało :P. Karta M. kończy się na początku października, w sierpniu planujemy wyjazd i wypadałoby pomału zacząć zbierać dokumenty. Znalazłam na stronie urzędu specjalny numer przeznaczony na umawianie spotkań. Rozmowa była bardzo miła i krótka. Trzeba było podać imię i nazwisko cudzoziemca, jego narodowość i numer paszportu oraz datę zakończenia aktualnej karty pobytu (być może w przypadku pierwszej karty trzeba podać datę zakończenia wizy). Jak widać, spotkanie może umówić Polak w imieniu cudzoziemca. Dostaliśmy termin w połowie sierpnia, dostępne były też terminy w lipcu. Można sobie trochę wybrać :).

To oznacza, że czeka nas powtórka z rozrywki z wypełnianiem wniosku i zbieraniem dokumentów. Tym razem podobno ma być trochę łatwiej, bo w przypadku małżeństwa nie trzeba wykazywać źródła utrzymania. Chociaż tu akurat nie byłoby większego problemu, wystarczy pokazać umowę o pracę. Zobaczymy, jak nam to wszystko będzie szło, dam znać :).