Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
środa, 04 lipca 2018

Dziś chciałabym poruszyć pewną kwestię, na którą być może nie zwraca się zwykle uwagi, ale która jednak trochę mówi o nas i naszych związkach z cudzoziemcami. Polki przebywające w związku z Egipcjaninem (albo przedstawicielem innej nacji) często rozpoczynają poszukiwania wskazówek, w jaki sposób ich luby może przyjechać do Polski, o ile w niej jeszcze nie był. To chyba najpopularniejszy wskaźnik międzynarodowych miłości: jak tu ściągnąć ukochanego do naszego kraju. Zamiennie z Polską rzadziej pojawiają się nazwy innych państw europejskich, a czasem jeszcze jest to wręcz bliżej nieokreślony kraj, byle w Europie. To normalna rzecz, że para chce być razem, a Polka niekoniecznie chce się wyprowadzać do Egiptu.

Kobiety poszukujące informacji o zaproszeniach, wizach, kartach pobytu trafiają wreszcie na internetowe fora, grupy na portalu społecznościowym, a nawet na blogi, i na tych wszystkich stronach zadają sobie wzajemnie pytania i czekają na odpowiedzi. Od kilku lat śledzę różne strony tego typu, bo sama poszukuję różnych informacji. Całe szczęście, że mamy takie źródła. Stosunkowo szybko można dotrzeć do przeróżnych wskazówek, na przykład - gdzie i jak wystawić zaproszenie dla cudzoziemca, jakie dokumenty są potrzebne do zaproszenia itd. Na tym często polega zadanie polskiej strony - trzeba przygotować oficjalne zaproszenie w urzędzie. Do tego potrzebne są polskie papiery potwierdzające dochód i miejsce zamieszkania. Wiadomo, strona zapraszająca musi wykazać, że jest w stanie tego cudzoziemca przez jakiś czas utrzymać.

Dziewczyny kochane! No to czemuż to co trzecie pytanie w tych przestrzeniach komunikacji brzmi jak niżej:
Jakie dokumenty Egipcjanin musi złożyć w Ambasadzie?
Co to jest za dokument, który załatwia się w Mugammie?
Gdzie Egipcjanin kupuje to ubezpieczenie na wyjazd do Polski?
Kto może wystawić zaświadczenie o pracy Egipcjanina?
Gdzie Egipcjanin załatwia zaświadczenie o niekaralności?
Czy Egipcjanin może wykupić wycieczkę do Polski w Egipcie i przyjechać na dwa tygodnie?
Jaki urząd w Egipcie wystawia zaświadczenie o stanie wolnym?
Gdzie się załatwia orfi?

Ok, tylko nie gniewajcie się, proszę. Te wszystkie pytania (to tylko przykłady) brzmią zupełnie normalnie, wszystkie dotyczą istotnych kwestii związanych z podróżą egipskiego partnera do Polski albo naszego pobytu tam. Rozmowy na te tematy są też bardzo ciekawe i pouczające. Ale! Wszystkie powyższe pytania mają wspólny mianownik, mianowicie - dotyczą tego, co się dzieje TAM, w Egipcie. Bez wątpienia to egipski ukochany sam składa sobie dokumenty w Ambasadzie, kupuje ubezpieczenie i wydobywa papiery o niekaralności. Od tego ma dowód osobisty, żeby swoje egipskie sprawy załatwiać u siebie, w swoim języku, w swoim własnym kraju a nawet we własnym mieście! Pośredniczenie przez daleką zimną Polskę naprawdę jest w tym momencie niepotrzebne.

Skąd Polka ma wiedzieć, czy egipskie biura podróży organizują wycieczki do Europy i czy pomagają w uzyskaniu wizy? Chybaśmy z takich usług same nigdy nie korzystały? No to bierze Egipcjanin telefon w łapkę i dzwoni po kumplach i instytucjach i się dowiaduje. Gdzie się załatwia orfi? No na miłość boską, marzy facet o wskoczeniu do łóżka ze swoją narzeczoną, to i jest w stanie wydobyć orfi spod ziemi! To samo dotyczy dokumentów z Mugammy i wszelkich innych papierów, które trzeba sobie przygotować. My tutaj w Polsce możemy mieć jakąś orientację w tej tematyce, ponieważ mamy kontakt z innymi międzynarodowymi parami i non stop wymieniamy się informacjami. Także nic nadzwyczajnego, że my Polki też zastanawiamy się, gdzie chłopak pozałatwia taki dokument czy inny. Ale do czego zmierzam?

Tak na mój ogląd, wiele kobiet wpada w pułapkę bierności egipskiego partnera. Pułapkę, bo facet musi wykonać dużą pracę, aby przyjechać do Polski, a najchętniej zwaliłby to wszystko na swoją dziewczynę. Chciałby dostać wszystkie dokumenty na tacy, a najlepiej to jeszcze żebyśmy mu narysowały mapkę z zaznaczonym egipskim urzędem, numerem telefonu, pokoju i godzinami przyjmowania! A idealnie, gdyby jeszcze wrzucić to do jakiejś aplikacji i żeby GPS go zaprowadził pod same drzwi! Skąd my mamy takie rzeczy wiedzieć? Egipcjanin swoje papiery niech załatwia sam. Niech sam dzwoni do Ambasady i pyta, co musi przynieść. Niech pyta kolegów, znajomych znajomych, w końcu tak się chwalą swoimi daleko zakrojonymi relacjami i że w dzielnicy wszyscy wszystkich znają. No to proszę bardzo! Świetna okazja wykorzystać swoje wzorcowe relacje społecznościowe.

Oni są tam na miejscu. Mieszkają w Egipcie, mają dookoła swoich rodaków. Facet będzie w stanie wszystko załatwić, tylko musi ruszyć swoje cztery litery, a nie poprzez Europę dowiadywać się, kto mu w pracy wystawi zaświadczenie o zatrudnieniu. Czy my pytamy egipskiego partnera, gdzie w Polsce składa się wniosek o zaproszenie? Albo jaki dokument potwierdzający prawo do nieruchomości będzie akceptowany w urzędzie? WTF?

Wiem, pewnie zaraz pojawią się opinie, że ja jestem jakaś nieżyciowa, niewspierająca dla mojego męża, nie pomagam nikomu i oczekuję chyba cudów, bo wiadomo jak skomplikowane są procedury migracyjne. Oczywiście, że są skomplikowane, i dlatego ja towarzyszyłam, choć zdalnie, mojemu M. na każdym kroku, gdy załatwiał swoje dokumenty do wizy. Ba, sama wypełniłam wniosek wizowy i wysłałam mu wersję wordowską, żeby tylko pokopiował odpowiedzi do formularza online i wysłał. To nie znaczy jednak, że M. zadawał mi pytanie, gdzie może sobie na przykład wykupić ubezpieczenie. Na pewno o tym rozmawialiśmy, ale kwestie egipskie były jednak jego działką. Ani razu nie dzwoniłam do Ambasady w Kairze.

Organizacja przyjazdu Egipcjanina do Polski to sprawa zajmująca sporo czasu. Niech więc stanie się okazją do sprawdzenia, na ile mu zależy, czy jest obrotny, czy się łatwo zniechęca. Nie przejdziesz przez to sama! On też musi działać, na równi z Tobą. Wiza do Polski to dopiero początek. Jeśli facet nie potrafi zebrać nawet nie tyle dokumentów, ile informacji o wymaganych dokumentach tam, w swoim kraju, to co będzie, jak przyjedzie do Polski?

Być może to wszystko zabrzmiało dość groźnie, więc chcę tylko wyjaśnić dwie sprawy:

My, Polki - rozmawiajmy o wszystkim, dzielmy się informacjami, pomagajmy sobie. To chyba całkiem nieźle nam wychodzi. Ja też czekam na wszystkie pytania od Czytelniczek i nikogo nie oceniam. Sama wielokrotnie szukałam i szukam nadal wsparcia w internecie.

Ale otwórzmy sobie oczy, czy nasz ukochany czasem się trochę nie obija i nie zrzuca na nas pracy, którą powinien bez problemu wykonać sam. Niech szuka sam, my możemy szukać równolegle z nim i porównywać informacje, szukać inspiracji w historiach innych par. Ale same nie róbmy za niego nic, co należy tylko do niego! I tak mamy sporo na głowie w związku z jego przyjazdem.