Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
niedziela, 31 sierpnia 2014

Ostatni dzień wakacji. Dwa i pół miesiąca M. w Warszawie. Czekamy nadal na decyzję albo informację w sprawie jego karty pobytu, powinno być coś wiadomo we wrześniu. Z pracą dla M. jest ciężko, tak jak wszyscy przewidywali. Próbuje rozkręcić coś własnego, zobaczymy, z jakim skutkiem, ale mimo wszystkich trudności - jego braku pracy i problemów z papierami i urzędami, cieszę się, że został i jest ze mną. W przeciwnym razie od miesiąca byłby z powrotem w Egipcie, a ja pewnie razem z nim, jak nie teraz, to za tydzień lub miesiąc. Ja zaczynam nową pracę i ogólnie to mnie nie ma, ale poza tym to jakoś dajemy radę, odpukać. Cieszę się, że poznałam - przynajmniej internetowo - parę osób, które są w podobnej polsko-egipskiej sytuacji i możemy wymieniać się doświadczeniami :). Mam nadzieję, że to grono się powiększy!

czwartek, 21 sierpnia 2014

Zmieniłam parę ustawień w blogu i od tej pory powinno być możliwe dodawanie komentarzy bez zalogowania. Może komuś się przyda lub kogoś ośmieli :).

czwartek, 14 sierpnia 2014

Ze spraw urzędowych na razie nic nowego, czekamy na odpowiedź lub inny znak świetlny lub dymny z Długiej. W sprawach domowych za to trochę ciekawiej. Dziś M. chce zrealizować swój plan porządkowania naszej zamrażarki, szafki z herbatami i kredensu. Ostrzegłam go, że jak dotąd nikomu nie udało się opracować skutecznego systemu obsługi i użytkowania tych trzech mebli. Okazuje się trochę porządnickim człowiekiem. Jak odkurza samochód, to i musi od razu umyć go na zewnątrz. Jak podlewam roślinki przed domem, to przejmuje wąż i czyści chemicznie całe podwórko. Jak wieszamy pranie, to zabiera się za sortowanie wszystkich tkanin, jakie znajdują się w zasięgu jego wzroku. Brzmi trochę jak nerwica natręctw, ale miło, że ktoś chce Cię w czymś wyręczyć. Co mnie dalej śmieszy - w dalszym ciągu, po prawie dwóch miesiącach w Polsce, jak jest duży deszcz (duży), M. otwiera okno i się gapi. Jesień to będzie wyzwanie :).

środa, 06 sierpnia 2014

Byliśmy dzisiaj w Urzędzie na Długiej, aby M. mógł złożyć odciski palców. Jest to element procesu aplikowania o pozwolenie na pobyt czasowy. Wniosek o pozwolenie złożyliśmy niecałe dwa tygodnie temu w filii Urzędu na stacji Metro Centrum, pan dał nam wtedy od razu wezwanie do złożenia odcisków palców i wyznaczył datę, kiedy mamy się w tej sprawie zgłosić na Długą. Mogliśmy też nie wyznaczać konkretnej daty, jedynie zmieścić się w podanym terminie i w godzinach pracy Urzędu, ale biorąc pod uwagę mega kolejki, od razu z chęcią przystaliśmy na proponowany umówiony termin.

Dziś rano przed czasem przyjechaliśmy na Długą, gdzie miano nas dalej skierować do odpowiedniego pokoju. Pan w portierni nie miał nas (tzn. M.) na liście, poszedł gdzieś na zaplecze i po chwili wrócił, by nas wpuścić. Powiedział, że za bardzo nie wie, ale żeby zgłosić się do pokoju takiego i takiego, ewentualnie takiego i takiego. Pod pierwszym pokojem nic się nie działo, pod drugim za to udało nam się namierzyć pokój trzeci, na którego drzwiach wisiała lista i tam między innymi figurował M., więc wszystko się zgadzało.

Pani wpuściła nas wcześniej, bo inni państwo z listy się nie zgłosili. Pobrano odciski dwóch palców, podstemplowano nasze wezwanie, że odciski złożyliśmy (tzn. M. złożył) i tyle. Stempla do paszportu, o którym wszyscy mówią, jeszcze nie ma. Przyjdzie wkrótce pismo, że rozpoczęto procedurę weryfikacji aplikacji (wniosku) M. o pozwolenie na pobyt czasowy i wtedy możemy zgłosić się do pokoju takiego i takiego i stempel będzie.

Bez nerwów na razie, wszystko działa :).