Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu
piątek, 14 sierpnia 2015

Dwa dni temu wróciliśmy z podróży poślubnej. Było przepięknie, ciepło i szybko poczułam się wypoczęta. Potrzebowaliśmy tych paru dni po całym, bardzo ważnym roku. M. podziwiał i trochę kręcił głową, że w europejskim hotelarstwie uchodzą rzeczy, za które wyleciałoby się z pracy w Egipcie, a co najmniej miałoby się dywanik u szefa i kolejkę gości w recepcji składających pisemne zażalenia. Ale wakacje to wakacje, a na gwizdek, spośród wszystkich miejsc, w których byłam, byli tylko Egipcjanie :). Polacy oczywiście narzekali, my byliśmy zachwyceni bo nam się zawsze wszystko podoba.

To tak tytułem wstępu, żeby zapewnić Was, że u nas wszystko w porządku, trochę mnie tu nie było. Tym bardziej w porządku, że dziś załatwiliśmy kolejną ważną sprawę - złożyliśmy wniosek o przedłużenie pobytu czasowego. No to lecimy :).

Jak złożyć wniosek o kolejną kartę pobytu?

1. Wchodzimy na stronę Urzędu ds. Cudzoziemców (czyli tam, gdzie zaczynają się wszelkie poszukiwania i w ogóle to wszystkie drogi prowadzą na Długą ;)). Tam znajdujemy specjalny numer telefonu, dzwonimy i rezerwujemy dzień i godzinę spotkania w sprawie złożenia wniosku o pobyt czasowy. Opisywałam to na blogu jakiś czas temu.

2. Na tej samej stronie internetowej krok po kroku odnajdujemy swoją sytuację, np. czy cudzoziemiec jest małżonkiem obywatela polskiego, czy też studentem polskiej uczelni, czy ma pracę w Polsce itp. Musimy zdecydować się na jeden główny powód pobytu w Polsce. W naszym przypadku było to małżeństwo.

2. Gdy już znajdziemy opis swojej sytuacji, ściągamy wniosek o wydanie zezwolenia na pobyt czasowy. Nie ma specjalnego wniosku dla osób przedłużających pobyt. Warto wiedzieć, że od 17 lipca wniosek wygląda trochę inaczej, różnica dotyczy przede wszystkim powodu pobytu w Polsce. Wcześniej trzeba było go opisać w paru słowach, teraz wybieramy z listy.

3. Zbieramy pozostałe wymagane dokumenty. Od mieszanych małżeństw wymaga się ich bardzo mało.

4. Idziemy na umówioną godzinę do urzędu, znajdujemy swoje nazwisko na liście (list jest chyba dziesięć, po dwie do każdego pokoju, pani podczas tej rozmowy telefonicznej na początku informuje, na której liście jesteśmy).

Jakie dokumenty złożyliśmy dziś w urzędzie podczas tego spotkania:

1. Trzy egzemplarze wypełnionego na komputerze wniosku o wydanie zezwolenia na pobyt czasowy.

2. Dwie kserokopie pierwszej strony paszportu M. (ze zdjęciem).

3. Jedna kserokopia wszystkich zapisanych stron z paszportu (z pieczątkami, starą wizą itd.).

4. Kserokopia mojego dowodu osobistego.

5. Kserokopia odpisu aktu małżeństwa.

6. Kserokopia aktualnej karty czasowego pobytu M.

7. Cztery zdjęcia M., pani sprawdzała, czy twarz rzeczywiście zajmuje 70-80% zdjęcia, mają specjalny przezroczysty szablon na to.

8. Dowód opłaty skarbowej 340 zł za wydanie zezwolenia. Przelew M. zrobił wczoraj w domu, przynieśliśmy wydrukowane potwierdzenie. Dane do przelewu są na stronie Urzędu.

Pani sprawdza wszystkie kopie z oryginałami, poświadcza za zgodność po czym oddaje oryginały. Co ciekawe, musieliśmy poprawić jedną rzecz we wniosku. Mieliśmy wpisane trzyczłonowe nazwisko w polu "Nazwisko", ale pani stwierdziła, że w tym przypadku nie ma nazwiska i musi być czteroczłonowe imię. Czyli inaczej niż rok temu. Skreśliliśmy, M. sparafował, wpisaliśmy gdzie trzeba i po bólu.

Pani wpisała od razu wniosek do systemu, M. dał odciski palców i dostał czerwony stempel do paszportu, taki sam jak rok temu. Na koniec otrzymał pismo z informacją, że decyzja będzie podjęta do tego i tego dnia i zostanie przesłana pocztą. Wraz z decyzją ma przyjść informacja, kiedy i o której godzinie będzie do odbioru nowa karta pobytu. Jest możliwe, że przez jakiś czas M. nie będzie miał karty pobytu. Wtedy może przebywać w Polsce na podstawie tego stempla w paszporcie.

Myślę, że nowy system składania wniosków jest znacznie lepszy niż ten stary. Poprzednio jeździliśmy kilka razy do urzędu i M. spędził parę ładnych godzin w kolejkach. Teraz załatwiliśmy wszystko za jednym razem i, odpukać, nie wygląda to źle.

Teraz pytanie tylko brzmi, czy będzie kolejna karta? Na rok? A może na dłużej?