Polka w związku z Egipcjaninem.
Lama la - dlaczego nie?
Codzienność, problemy, dobre rady.
I garść dowodów, że warto.
lamala@interia.eu

zaproszenie i wiza

środa, 04 lipca 2018

Dziś chciałabym poruszyć pewną kwestię, na którą być może nie zwraca się zwykle uwagi, ale która jednak trochę mówi o nas i naszych związkach z cudzoziemcami. Polki przebywające w związku z Egipcjaninem (albo przedstawicielem innej nacji) często rozpoczynają poszukiwania wskazówek, w jaki sposób ich luby może przyjechać do Polski, o ile w niej jeszcze nie był. To chyba najpopularniejszy wskaźnik międzynarodowych miłości: jak tu ściągnąć ukochanego do naszego kraju. Zamiennie z Polską rzadziej pojawiają się nazwy innych państw europejskich, a czasem jeszcze jest to wręcz bliżej nieokreślony kraj, byle w Europie. To normalna rzecz, że para chce być razem, a Polka niekoniecznie chce się wyprowadzać do Egiptu.

Kobiety poszukujące informacji o zaproszeniach, wizach, kartach pobytu trafiają wreszcie na internetowe fora, grupy na portalu społecznościowym, a nawet na blogi, i na tych wszystkich stronach zadają sobie wzajemnie pytania i czekają na odpowiedzi. Od kilku lat śledzę różne strony tego typu, bo sama poszukuję różnych informacji. Całe szczęście, że mamy takie źródła. Stosunkowo szybko można dotrzeć do przeróżnych wskazówek, na przykład - gdzie i jak wystawić zaproszenie dla cudzoziemca, jakie dokumenty są potrzebne do zaproszenia itd. Na tym często polega zadanie polskiej strony - trzeba przygotować oficjalne zaproszenie w urzędzie. Do tego potrzebne są polskie papiery potwierdzające dochód i miejsce zamieszkania. Wiadomo, strona zapraszająca musi wykazać, że jest w stanie tego cudzoziemca przez jakiś czas utrzymać.

Dziewczyny kochane! No to czemuż to co trzecie pytanie w tych przestrzeniach komunikacji brzmi jak niżej:
Jakie dokumenty Egipcjanin musi złożyć w Ambasadzie?
Co to jest za dokument, który załatwia się w Mugammie?
Gdzie Egipcjanin kupuje to ubezpieczenie na wyjazd do Polski?
Kto może wystawić zaświadczenie o pracy Egipcjanina?
Gdzie Egipcjanin załatwia zaświadczenie o niekaralności?
Czy Egipcjanin może wykupić wycieczkę do Polski w Egipcie i przyjechać na dwa tygodnie?
Jaki urząd w Egipcie wystawia zaświadczenie o stanie wolnym?
Gdzie się załatwia orfi?

Ok, tylko nie gniewajcie się, proszę. Te wszystkie pytania (to tylko przykłady) brzmią zupełnie normalnie, wszystkie dotyczą istotnych kwestii związanych z podróżą egipskiego partnera do Polski albo naszego pobytu tam. Rozmowy na te tematy są też bardzo ciekawe i pouczające. Ale! Wszystkie powyższe pytania mają wspólny mianownik, mianowicie - dotyczą tego, co się dzieje TAM, w Egipcie. Bez wątpienia to egipski ukochany sam składa sobie dokumenty w Ambasadzie, kupuje ubezpieczenie i wydobywa papiery o niekaralności. Od tego ma dowód osobisty, żeby swoje egipskie sprawy załatwiać u siebie, w swoim języku, w swoim własnym kraju a nawet we własnym mieście! Pośredniczenie przez daleką zimną Polskę naprawdę jest w tym momencie niepotrzebne.

Skąd Polka ma wiedzieć, czy egipskie biura podróży organizują wycieczki do Europy i czy pomagają w uzyskaniu wizy? Chybaśmy z takich usług same nigdy nie korzystały? No to bierze Egipcjanin telefon w łapkę i dzwoni po kumplach i instytucjach i się dowiaduje. Gdzie się załatwia orfi? No na miłość boską, marzy facet o wskoczeniu do łóżka ze swoją narzeczoną, to i jest w stanie wydobyć orfi spod ziemi! To samo dotyczy dokumentów z Mugammy i wszelkich innych papierów, które trzeba sobie przygotować. My tutaj w Polsce możemy mieć jakąś orientację w tej tematyce, ponieważ mamy kontakt z innymi międzynarodowymi parami i non stop wymieniamy się informacjami. Także nic nadzwyczajnego, że my Polki też zastanawiamy się, gdzie chłopak pozałatwia taki dokument czy inny. Ale do czego zmierzam?

Tak na mój ogląd, wiele kobiet wpada w pułapkę bierności egipskiego partnera. Pułapkę, bo facet musi wykonać dużą pracę, aby przyjechać do Polski, a najchętniej zwaliłby to wszystko na swoją dziewczynę. Chciałby dostać wszystkie dokumenty na tacy, a najlepiej to jeszcze żebyśmy mu narysowały mapkę z zaznaczonym egipskim urzędem, numerem telefonu, pokoju i godzinami przyjmowania! A idealnie, gdyby jeszcze wrzucić to do jakiejś aplikacji i żeby GPS go zaprowadził pod same drzwi! Skąd my mamy takie rzeczy wiedzieć? Egipcjanin swoje papiery niech załatwia sam. Niech sam dzwoni do Ambasady i pyta, co musi przynieść. Niech pyta kolegów, znajomych znajomych, w końcu tak się chwalą swoimi daleko zakrojonymi relacjami i że w dzielnicy wszyscy wszystkich znają. No to proszę bardzo! Świetna okazja wykorzystać swoje wzorcowe relacje społecznościowe.

Oni są tam na miejscu. Mieszkają w Egipcie, mają dookoła swoich rodaków. Facet będzie w stanie wszystko załatwić, tylko musi ruszyć swoje cztery litery, a nie poprzez Europę dowiadywać się, kto mu w pracy wystawi zaświadczenie o zatrudnieniu. Czy my pytamy egipskiego partnera, gdzie w Polsce składa się wniosek o zaproszenie? Albo jaki dokument potwierdzający prawo do nieruchomości będzie akceptowany w urzędzie? WTF?

Wiem, pewnie zaraz pojawią się opinie, że ja jestem jakaś nieżyciowa, niewspierająca dla mojego męża, nie pomagam nikomu i oczekuję chyba cudów, bo wiadomo jak skomplikowane są procedury migracyjne. Oczywiście, że są skomplikowane, i dlatego ja towarzyszyłam, choć zdalnie, mojemu M. na każdym kroku, gdy załatwiał swoje dokumenty do wizy. Ba, sama wypełniłam wniosek wizowy i wysłałam mu wersję wordowską, żeby tylko pokopiował odpowiedzi do formularza online i wysłał. To nie znaczy jednak, że M. zadawał mi pytanie, gdzie może sobie na przykład wykupić ubezpieczenie. Na pewno o tym rozmawialiśmy, ale kwestie egipskie były jednak jego działką. Ani razu nie dzwoniłam do Ambasady w Kairze.

Organizacja przyjazdu Egipcjanina do Polski to sprawa zajmująca sporo czasu. Niech więc stanie się okazją do sprawdzenia, na ile mu zależy, czy jest obrotny, czy się łatwo zniechęca. Nie przejdziesz przez to sama! On też musi działać, na równi z Tobą. Wiza do Polski to dopiero początek. Jeśli facet nie potrafi zebrać nawet nie tyle dokumentów, ile informacji o wymaganych dokumentach tam, w swoim kraju, to co będzie, jak przyjedzie do Polski?

Być może to wszystko zabrzmiało dość groźnie, więc chcę tylko wyjaśnić dwie sprawy:

My, Polki - rozmawiajmy o wszystkim, dzielmy się informacjami, pomagajmy sobie. To chyba całkiem nieźle nam wychodzi. Ja też czekam na wszystkie pytania od Czytelniczek i nikogo nie oceniam. Sama wielokrotnie szukałam i szukam nadal wsparcia w internecie.

Ale otwórzmy sobie oczy, czy nasz ukochany czasem się trochę nie obija i nie zrzuca na nas pracy, którą powinien bez problemu wykonać sam. Niech szuka sam, my możemy szukać równolegle z nim i porównywać informacje, szukać inspiracji w historiach innych par. Ale same nie róbmy za niego nic, co należy tylko do niego! I tak mamy sporo na głowie w związku z jego przyjazdem.

piątek, 10 lipca 2015

Dużo osób pyta o proces aplikowania o wizę i niezbędne dokumenty, więc postanowiłam - w końcu! - opisać kroku po kroku, jak to wyglądało u nas. Zaznaczam, że aplikowaliśmy o wizę w zeszłym roku. Procedura rozpoczęła się w połowie marca i dokładnie trzy miesiące później M. wylądował w Polsce.

Zaczynamy :)

1. Wystawiamy zaproszenie dla cudzoziemca

Wchodzimy na stronę Urzędu ds. Cudzoziemców, znajdujemy wniosek o wystawienie zaproszenia, drukujemy go, wypełniamy i dołączamy niezbędne dokumenty.

We wniosku trzeba podać przede wszystkim dane nasze i zapraszanego cudzoziemca i dokładne terminy, na kiedy jest zapraszany do Polski. Dostanie wizę maksymalnie na czas zaproszenia. Czyli jeśli zapraszamy go od 1 sierpnia do 30 września, w tym terminie maksymalnie może dostać wizę. Nie dostanie wizy na dłużej. Może za to dostać na krócej, ale zawsze "wewnątrz" określonych przez nas terminów.

Trzeba też podać cel wizyty. Piszemy oczywiście prawdę, czyli np. turystyka, odwiedziny, życie rodzinne itp.

Co trzeba dołączyć do wniosku o zaproszenie?

- potwierdzenie, że mamy dom lub mieszkanie, np. akt notarialny, decyzja sądu
- potwierdzenie, że mamy pracę lub inne źródło stałego dochodu, np. umowa o pracę, decyzja o przyznaniu renty
- zgoda właściciela mieszkania lub domu, że taki i taki cudzoziemiec może w takim i takim terminie przebywać w tym lokalu. Zgoda musi obejmować z dokładnością co do dnia ten sam termin, co zaproszenie
- wyciąg z banku z aktualnym stanem konta, o ile jest się czym pochwalić

Potrzebne są ksera i oryginały tych dokumentów. Pani zabiera tylko ksera, ale oryginały są do wglądu. 

Idziemy z wypełnionym wnioskiem i dokumentami do urzędu, stajemy w kolejce i składamy dokumenty. Dostajemy karteczkę z dokładnym terminem odbioru zaproszenia. W Warszawie zaproszenie było gotowe do odbioru dokładnie po trzech tygodniach.

2. Odbieramy zaproszenie w urzędzie

Otrzymujemy dwa egzemplarze. Jeden ma czerwoną pieczęć urzędową - ten będziemy wysyłać do Egiptu. Drugi zostawiamy sobie w domu.

3. Wysyłamy zaproszenie i potrzebne dokumenty do Egiptu

Możemy to zrobić kurierem, np. DHL. Wysłanie koperty z dokumentami kosztowało ok. 200 zł z kawałkiem. Przesyłka dotarła na miejsce w niecały tydzień. Ja wysyłałam dokumenty na adres taty M., ponieważ M. nie chciał, by przesyłka przyszła do Sharmu do jego pracy. Przesyłkę odebrał tata lub brat i dokumenty spokojnie sobie czekały, aż M. przyjedzie do domu.

Co wysyłamy w kopercie do Egiptu?

- zaproszenie z czerwoną pieczęcią urzędową
- potwierdzenie, że mamy dom lub mieszkanie, np. akt notarialny, decyzja sądu
- potwierdzenie, że mamy pracę lub inne źródło stałego dochodu, np. umowa o pracę, decyzja o przyznaniu renty
- zgoda właściciela mieszkania na pobyt cudzoziemca w tym domu
- wyciąg z banku z aktualnym stanem konta, o ile jest się czym pochwalić

Czyli w zasadzie to samo, co dawałyśmy w urzędzie razem z wnioskiem o zaproszenie. Za granicę wystarczy wysłać ksera (żadnych oryginałów).

W punkcie DHL trzeba podać dokładny adres dostarczenia przesyłki. Zapytajmy wcześniej Egipcjanina o nazwę ulicy, numer domu i mieszkania, kod pocztowy oraz miejscowość. Oni tego nigdy nie wiedzą, więc potrzebują trochę czasu, aby znaleźć te informacje. Nazwy miejscowości też nie lekceważmy. Oni lubią posługiwać się terminologią w stylu Warszawa - mazowieckie i czasem stosują te pojęcia zamiennie. W efekcie nie wiesz, jak się nazywa miasto Twojego lubego. Trzeba to dokładnie ustalić przed wysłaniem paczki.

4. Egipcjanin odbiera przesyłkę i zaczyna przygotowywać dokumenty niezbędne do aplikacji o wizę

Jakie dokumenty załatwiane w Egipcie są potrzebne do wniosku o wizę?

- dokument z Mugammy z Kairu. Jest to papier opisujący ostatnie 7 lat życia Egipcjanina i dotyczy wyłącznie podróży zagranicznych. Nawet jeśli nigdzie się nie wyjeżdżało, i tak trzeba ten dokument mieć. Jest gotowy do odbioru po 2 tygodniach
- ubezpieczenie na Europę obejmujące cały okres planowanej wizy, można je kupić w każdym biurze podróży w Egipcie
- rezerwacja biletów lotniczych z Egiptu do Polski i z powrotem, do załatwienia w tym samym biurze podróży, co ubezpieczenie. Ta rezerwacja i tak przepadnie po paru dniach, ale to nie szkodzi. W momencie składania wniosku o wizę trzeba mieć rezerwację na przeloty. Jeśli dostaniemy wizę, trzeba będzie ponownie udać się do biura podróży, zrobić nową rezerwację i ją na serio wykupić
- wyciąg z konta bankowego za ostatnie 6 miesięcy, można poprosić od razu o wersję po angielsku
- jeśli jesteście małżeństwem, akt małżeństwa
- zaświadczenie, że nie jest poszukiwany przez policję ani karany, do załatwienia w każdej siedzibie policji (coś w stylu naszego zaświadczenia o niekaralności)
- zaświadczenie o zatrudnieniu od managera lub działu zasobów ludzkich
- zaświadczenie o wysokości zarobków, może być na jednym papierze razem z zaświadczeniem o zatrudnieniu
- zgoda pracodawcy na urlop w terminie planowanej wizy

Jeśli są jakieś dodatkowe dokumenty potwierdzające status majątkowy cudzoziemca, warto je przygotować, np. potwierdzenie posiadania mieszkania, samochodu, ziemi itp.

Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone przysięgle na język polski lub angielski. Niektóre można uzyskać od razu w wersji angielskiej, np. wyciąg z konta bankowego i dokumenty z zakładu pracy. 

5. Egipcjanin wypełnia formularz online wniosku o wizę Schengen

Gdy ma już w ręku nasze zaproszenie z dokumentami wysłanymi z Polski i własne egipskie papiery, czas zarezerwować spotkanie z konsulem w Ambasadzie RP w Kairze. Wchodzi na stronę internetową https://secure.e-konsulat.gov.pl/ i wybiera jeden z kilku proponowanych terminów spotkania. Strona jest dostępna w kilku wersjach językowych, w tym polski i angielski. Po wybraniu terminu spotkania otwiera się formularz aplikacji o wizę.

W formularzu jest wiele pytań, m.in. o dokładne dane cudzoziemca i osoby zapraszającej, poprzednie pobyty w strefie Schengen, planowane dokładne terminy przylotu i powrotu, cel pobytu, kto pokrywa koszty podróży i utrzymania itp.

Po wypełnieniu formularza Egipcjanin klika wyślij (submit). Po pięciu minutach na jego e-mail przychodzi potwierdzenie z Ambasady z terminem i adresem spotkania oraz z załącznikiem. Jest to plik PDF z jego aplikacją o wizę, około 4 stron. Drukuje go. Na pierwszej stronie jest m.in. miejsce na zdjęcie do wizy - nie przyklejamy go, zrobi to później pracownik Ambasady.

Warto otworzyć sobie ten formularz wcześniej i warto, żebyś to zrobiła TY. Wchodzimy na tę stronę internetową, otwieramy formularz w języku polskim, kopiujemy go do Worda, następnie otwieramy go po angielsku i też kopiujemy i zapisujemy sobie na komputerze. Na spokojnie wypełniamy go, pewnie w wersji angielskiej, bo w takiej nasz Egipcjanin będzie go wypełniał u siebie. Mamy obok na komputerze tłumaczenie na wersję polską i to bardzo pomaga, bo słownictwo jest dość urzędowe i często trudne. Wypełniamy formularz i wysyłamy mu na maila. Dlaczego warto, żebyśmy to my robiły? Bo Egipcjanie totalnie mieszają nazwy miejscowości, piszą raz wielką a raz małą literą nazwiska, i to wszystko się kupy nie trzyma. Jak zrobi to Polka to będzie porządnie.

Uwaga. Po wejściu na stronę aplikacji o wizę często znajdziemy informację, że nie ma żadnych wolnych terminów na spotkanie przez najbliższe dwa czy trzy tygodnie. Nie zrażamy się, tylko otwieramy stronę parę godzin później. Najlepiej jest wchodzić wieczorem lub rano.

Egipcjanin ma już dokumenty przysłane z Polski, dokumenty uzbierane przez siebie i termin spotkania w Ambasadzie.

6. Egipcjanin idzie na umówione spotkanie do Ambasady

Bierze ze sobą zaproszenie i wszystkie dokumenty, które mu wysłałyśmy, wydrukowany plik PDF z Ambasady oraz wszystkie dokumenty załatwione przez siebie w Egipcie. Czyli, krótko mówiąc, wszystko powyższe :) plus dwa lub trzy zdjęcia.

Na miejscu pracownicy Ambasady mają listę osób umówionych i zapraszają do środka jednego po drugim, reszta czeka na zewnątrz. Gdy Egipcjanin wchodzi do środka, oglądają wszystkie dokumenty, czy wszystko jest OK, a on idzie opłacić wniosek wizowy do kasy, ok. 600 funtów. Na potwierdzeniu opłaty pracownicy wpisują termin odbioru informacji w Ambasadzie, czy jest wiza czy nie. Po czym wychodzi z powrotem na zewnątrz, po jakimś czasie zapraszają z powrotem już na rozmowę z konsulem.

Rozmowa z konsulem trwa przeważnie kilka minut, czasem po arabsku, a czasem po angielsku. Pytania dotyczą głównie celu pobytu w Polsce i kim jest osoba zapraszająca. Konsul zabiera wszystkie przyniesione dokumenty wraz z paszportem. Ten ostatni odbierzemy dopiero wraz z decyzją o wizie.

Odpowiedź jest po dwóch tygodniach, trzeba przyjść do Ambasady w wyznaczonym terminie i o określonej godzinie. Wtedy też odbiera się paszport, oby z wizą w środku. Inszallah :).

sobota, 14 czerwca 2014

Stresuję się jak przed egzaminem. Znam go przecież, wiem, jaki jest dla mnie dobry. Sama leciałam do jego dzikiego kraju i dałam radę. Ale teraz jest inaczej. Może boję się za niego? Trzeba przecierpieć pierwsze chwile, a potem już będzie dobrze. Butelka wina, spokojny wieczór. Wolałabym się nie stresować przed upragnionym i wyczekanym spotkaniem z moim chłopakiem. Ale u nas nic nie może być normalnie.

Jutro reset. Wszystko już przygotowane, pomalowane paznokcie uniemożliwiają jakiekolwiek dalsze prace i całe szczęście, bo chyba nigdy nie skończyłoby się to remontowanie, podmalowywanie, przenoszenie, wyrzucanie i inne takie. To, co mi zostało, to kupić i zamrozić pstrągi (taki twórczy pomysł) i zmienić pościel w poniedziałek rano. Pojutrze o tej porze już będziemy razem :)!

środa, 11 czerwca 2014

Da się? Da się!

Za pierwszym razem, bez miliona na koncie, z zaproszeniem od kobiety (bo plotki krążyły, że bardziej dadzą z męskim zaproszeniem, niż żeńskim), z egipskim zatrudnieniem gdzieś po środku sharmowych widełek, bez znajomości polskiego i bez znajomości w ogóle.

Jeszcze do mnie to zbytnio nie dociera, ale jak już dociera, to za każdym razem czuję się jak w poranek wigilii Bożego Narodzenia. Albo jak po rozdaniu świadectw w czerwcu. Pamiętacie? Ładnych parę osób cieszy się razem ze mną.

Będzie tu za pięć dni. Będę mogła go zobaczyć. Będzie ze mną, tuż obok mnie.

Nie do wiary.

To moje prywatne święto.

poniedziałek, 09 czerwca 2014

Tydzień do planowanego przyjazdu M. Jeszcze nie chodzę po ścianach, ale emocje coraz większe, bo czekamy na decyzję, czy dostał wizę czy nie. Spędzam ten czas na nieustannym remontowaniu domu i... planowaniu. Na przykład, co zrobię, gdy M. dostanie wizę. Albo co zrobię, gdy nie dostanie. Albo co by było, gdyby nam nie wyszło. Im więcej czasu ma człowiek, tym gorzej dla jego zdrowego rozsądku.

Gdy M. przyjedzie, w pierwszej kolejności pokażę mu moje ulubione miejsca w mieście, zorganizuję survival z polską kuchnią w roli głównej i zabiorę na parę terenowych wycieczek. Potem pokażę stare albumy ze zdjęciami i rodzinne filmy nagrywane dwadzieścia lat temu, zabiorę na zakupy i zlecę całą czarną robotę, która nazbierała się w domu i nadaje się dla męskich rąk. Marzę o obiadach w ogrodzie i drinkach na tarasie późnym wieczorem. Ale to wszystko dopiero wtedy, gdy wypuszczę go z łóżka.

Jeśli M. nie przyjedzie, napiję się i pomyślę, co dalej. Pojadę do niego. Prędzej czy później, na krócej lub dłużej. Do Egiptu już i tak tęskno. Właśnie zaczął się sezon i skręcam się w środku w supełek, ale wiadomo, jak jest.

Skończyłam wczoraj czytać książkę o stewardesach i oczywiście zaczęły się marzenia. No co, jak szłam na studia, to też w ogóle nie brałam pod uwagę specjalizacji, którą pięć lat później ukończyłam z wyróżnieniem. Może nie zdecydowałabym się tak łatwo na życie w chmurach i w ogóle poza czasem, ale dzięki ostatnim dziewięciu miesiącom przekonałam się, że nie trzeba bać się języków obcych, że cudzoziemcy nie gryzą i nie są co do zasady lepsi od nas no i że można przestać traktować angielski jak język obcy. O ile kiedyś nie wyobrażałabym sobie pracy lub dłuższego pobytu za granicą, teraz nie widzę w tym problemu. To jest plan C, wolałabym go nie uskuteczniać, ale wolę to, niż pakować się znowu w to, co miałam serwowane przez parę ładnych lat przed M.

Bo to jest święta prawda, wszystko dzieli się na to, co było przed i po.

piątek, 30 maja 2014

M. miał rozmowę u konsula. Wywiad odbył się w naszej Ambasadzie (jak ja tego nie lubię... zawsze tylko your embassy, your embassy, tak, jakbym to ja tam siedziała i pracowała), w luksusowej dzielnicy Kairu Zamalek, słynącej z pięknych willi, ogrodów i mieszkań za dwa miliony funtów na dzień dobry. Rozmowa trwała 7 minut, co i tak było najdłuższym wynikiem dotychczas tego dnia. Wszyscy są pewnie ciekawi, jak taki wywiad wygląda, więc już spieszę z relacjami.

Na elektronicznym wniosku, który M. wypełniał dwa tygodnie wcześniej, widniała informacja o terminie wywiadu takiego i takiego dnia, godz. 10.36. M. przyjechał pod Ambasadę ok. 9.30 i okazało się, że czeka tam już dziesięć osób, przyjmowane są kolejno dokumenty i rozmowy rozpoczną się o 11. Pierwsza obserwacja: większość poprzedników przyszła z pustymi rękami, nie mieli zaproszeń ani żadnych papierów. W końcu poproszono M. do środka, złożył dokumenty, pani zapytała, kto zaprasza, wzięli odciski palców i wyprosili na zewnątrz. Pięć po jedenastej panowie kolejno zaczęli wchodzić na rozmowy i wychodzili po jednej-dwóch minutach. W końcu poproszono i M.

O co pytał konsul? W zasadzie o nic. Kim jest osoba zapraszająca? Na ile chcesz wizę? Jak się okazało, 82 dni to za długo i jeśli konsul da wizę, to na krócej. Zapytał jeszcze, czy M. ma pozwolenie na tak długi urlop. Miał przed sobą na niskim stoliczku wszystkie papiery i widział zgodę szefa, ale wiadomo. M. zaczął odpowiadać, że chciałby spędzić trochę czasu w Polsce z dziewczyną i miesiąc to dość krótko sir, ale konsul mu przerwał, machając na to ręką i mówiąc, że to on decyduje (nie wiedziałam :)). Potem jeszcze tylko pytanie, kim są osoby na zeskanowanych paszportach, bo M. przyniósł nasze skany, ten na to odpowiada, a konsul, że wie. M. miał przy sobie jeden z prezentów ode mnie (wykonany partyzanckimi domowymi sposobami przewodnik po Polsce), pokazał go konsulowi w ramach informacji, gdzie będzie przebywać na terenie naszego kraju, a konsul mu go zabrał. Cooooo :( ;)

M. twierdzi, że zastosował się do moich wskazówek i uśmiechał się, był uprzejmy, cierpliwy i pokorny. Ogólnie Ambasada robi pozytywne wrażenie, panie są bardzo miłe, tylko konsulowi się, powiedzmy, spieszyło. Rozmowa odbyła się po angielsku, chociaż poprzednie były po arabsku, ale myślę sobie, że wpłynął na to M., witając się po angielsku.

Decyzja będzie wydana za niecałe dwa tygodnie w określonym terminie, który M. dostał na karteczce, w godzinach 13.00-13.15. Inszallah.

piątek, 16 maja 2014

Udało się. Po pięciu dniach prób formularz aplikacyjny o wizę Schengen został wysłany. Byliśmy w kontakcie z Ambasadą, która dwukrotnie tłumaczyła, że skasowała aplikację o wizę krajową i że trzeba aplikować o Schengen (chociaż mówiliśmy, że właśnie to robimy i właśnie z aplikacją jest problem, ale cóż to), aż w końcu przyznali, że problem został usunięty i proszę kindly próbować jutro. No to się w końcu udało.

Formularz aplikacyjny jest dość prosty do wypełnienia. Można go sobie otworzyć wcześniej, chociaż nie w dowolnym momencie, bo system jest często zamykany komunikatem w stylu "Brak terminów przed 2014-05-29!". Ale rano i wieczorem przeważnie da się wejść. Możesz sobie otworzyć wersję polską i w oddzielnym oknie angielską. Kopiujesz do Worda, wypełniasz, bo musisz podać trochę swoich polskich danych, uzupełniasz danymi lubego i wysyłasz mu całość na maila. Przynajmniej będziesz miała pewność, że jest dobrze wypełnione. Jak przypadkiem zobaczyłam, jak M. uzupełnia część formularza dotyczącą jego pracodawcy, to się okazało, że raz pracuje w nabq, raz w napq, raz w Sharm El Sheikh, a czasem w sharm elsheikh i tak dalej, no i oczywiście jego imię jest małą literą. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku nie jest to najistotniejsze, ale lepiej zadbaj o porządek. W języku arabskim nie ma wielkich liter, więc oni nie są przyzwyczajeni, że państwa, miasta, imiona i nazwiska można pisać wielką literą. Tak jak my nie piszemy w ten sposób rzeczowników, bo nie jesteśmy w Niemczech.

W formularzu trzeba podać dane osoby zapraszającej, zapraszanej (czyli jego), w tym stan cywilny, rodzaj i dane paszportu, wykonywany zawód, miejsce pracy, informacje o dotychczasowych wizach, ewentualnie informacje, czy jest członkiem rodziny kogoś z Unii Europejskiej (i wtedy dane tego kogoś), cel podróży, planowany dzień wjazdu i wyjazdu z UE, kto pokrywa koszty podróży (sam), jakie są jego środki utrzymania (gotówka, czeki, karty itp.) i planowany czas pobytu w UE (czyli na ile dni chcecie wizę).

Przyszło potwierdzenie wpłynięcia aplikacji z terminem wywiadu na godzinę 10:36.

poniedziałek, 12 maja 2014

W każdym razie Twój egipski chłopak. O ile w ogóle dostanie wizę. Na razie nie było jeszcze rozmowy z konsulem, ale już zaczęły się kłopociki.

Do 90 dni możecie aplikować tylko o wizę Schengen. Powyżej 90 dni aplikujecie o wizę krajową. Oczywiście, nikt Wam tego nie powie, ani w internecie, ani przez telefon.

*** poprawka dzień później, czyli jak się z tym przespałam ***
G prawda! Internet wszystko Wam powie! W formularzu aplikacyjnym musicie wpisać, na ile dni wnioskujecie wizę. W przypadku formularza o wizę krajową macie puste pole do wpisania liczby i obok znacznik >90. W przypadku Schengen <=90. Jak się czytać nie umie, to się ponosi tego konsekwencje, Lamalo. To nie pierwszy formularz online, jaki widzę na oczy, tak gwoli ścisłości, zdarzało się już coś niecoś wypełniać. Pamiętam tylko moje odczucie, że brakuje mi tego znacznika "mniejsze równe"... A to po prostu jest większe i do widzenia, matematyczna wtórna analfabetko :( Poziom mojego załamania własną osobą osiąga szczyty możliwości, ale to już i tak nie pomoże. Będziemy tydzień do tyłu, jeśli w ogóle będziemy.
*** 

Odrzucono internetowy wniosek M. o wizę krajową na 89 dni (dziwna liczba wynika z biletów lotniczych, tak wyszło). Linie się urywały, więc przyszła odpowiedź na maila: do 90 dni można aplikować jedynie o wizę Schengen.

Czy są na to jakieś uzasadnienia? Cóż, nie mamy czasu na ich poszukiwania. Pewnie chodzi o to, że wizę Schengen jest 100% trudniej dostać. A na pobyt w Polsce dłuższy, niż 90 dni, mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi, czyli tacy, których właściwie nie ma. Efekt osiągnięty - nie wpuszczamy Egipcjan.

Następny wniosek można wypełnić po 12 godzinach od ich anulacji. Jak na razie 12 godzin minęło, za to system siadł.

Poczekamy, zobaczymy, trzymamy kciuki, no co nam pozostało.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Pisałam już, jak złożyć wniosek o zaproszenie dla cudzoziemca. Teraz trzeba gotowe zaproszenie odebrać i wysłać do Egiptu. Dziś właśnie to zrobiłam, więc podzielę się wrażeniami i przy okazji wskazówkami, co po kolei zrobić, by nadać zaproszenie za granicę.

1. Odbierasz zaproszenie w urzędzie

Na karteczce, którą otrzymałaś w Wydziale Spraw Cudzoziemców od pani, która przyjęła Twój wniosek i wszystkie niezbędne dokumenty, masz informację, w jakim terminie możesz przyjść ponownie do urzędu i odebrać zaproszenie. W moim przypadku termin ten wypadł równo po trzech tygodniach od złożenia wniosku.

Zaproszenie może odebrać tylko osoba zapraszająca. Jeśli to Ty, bierzesz karteczkę i dowód osobisty, idziesz na Długą 5, pobierasz numerek z literką Z jak Zaproszenia :), idziesz pod pokój nr 50 "Odbiór Zaproszeń" i czekasz, tym razem krócej, niż poprzednio. Co ciekawe, przyjechałyśmy na miejsce parę minut po dziesiątej rano, czyli tuż po otwarciu, i natknęłyśmy się na nieco przydługą kolejkę pod drzwiami do urzędu. Była to kolejka do pobrania numerków. Ale szybko poszło, nie ma się czym przejmować.

Gdy wyświetlą Twój numerek, odbierasz dwa egzemplarze zaproszenia, które jest bardzo ładnym państwowym dokumentem wielkości połowy A4. Na jednym egzemplarzu na odwrocie jest czerwona okrągła pieczęć i to właśnie ten egzemplarz musisz wysłać pocztą do Egiptu. Drugi egzemplarz zostaje u Ciebie w domu, trzeci zostawiają sobie w urzędzie. Coś tam trzeba podpisać i gotowe, wszystko razem 3 minuty.

2. Co trzeba wysłać wraz z zaproszeniem

Zaproszenie to nie jedyny dokument, który musisz wysłać chłopakowi do Egiptu. M. dzwonił do naszej Ambasady i dowiedział się, że będzie proszony o pokazanie jeszcze dwóch innych papierów: na temat zatrudnienia osoby zapraszającej i na temat domu, który ta osoba posiada, lub w którym mieszka. Zebrałyśmy te dokumenty wcześniej i były to mniej więcej te same papiery, które składałyśmy wraz z wnioskiem o zaproszenie w Wydziale. Wszystko kserówki.

3. Dobrze zaadresuj kopertę

Niby truizm, ale kwestia egipskich adresów to temat na oddzielną notkę. Mówiąc w skrócie, upewnij się, jaki dokładnie adres posiada Twój luby, aby przesyłka do niego dotarła. Mówiąc "upewnij się", mam na myśli (na podstawie własnych doświadczeń):

Po pierwsze, jak Ci powie, że wystarczy ulica i numer domu, NIE ZGÓDŹ SIĘ, tylko przyciśnij, aby łaskawie podał Ci też numer mieszkania. Ale po co numer mieszkania? Tam wszyscy będą wiedzieli, że to do mnie. Here in Egypt wystarczy podać numer domu, blablabla, bujdy na resorach. To taka logika, jak podawanie adresu w stylu za trzecią sosną w prawo i pod składem pustaków zjeżdżasz z asfaltówki i jedziesz sto metrów do ostrego zakrętu w lewo, aż zobaczysz wieżę na wprost i tam po Ciebie wyjdziemy. Okazuje się, że owszem, mieszkanie ma swój numer i zignoruj tę uprzejmie zdziwioną twarz. Ja myślę, że on nie próbuje zataić przed Tobą tej drobnej informacji, w końcu to on chce dostać zaproszenie, nie Ty, on po prostu NIE MYŚLI.

Po drugie, oni MAJĄ kody pocztowe, tylko ich NIE UŻYWAJĄ. Gdy pomyślisz, że zaraz szlag Cię trafi, że jak dorosły facet nie jest w stanie podać własnego kodu pocztowego, weź głębszy oddech lub napij się i przyciśnij go drugi raz, żeby wysłał brata, tatę, siostrę, dziadka, wujka czy kogo tam, żeby w rodzinnym mieście poszedł na pocztę i się o ten kod wywiedział (mówię poszedł, bo oni sami też nie będą znali). DHL koniec końców i tak nie potrzebuje kodu pocztowego, ale o tym za moment.

Po trzecie, nie zaskocz się, gdy on Ci poda inną nazwę miasta, niż do tej pory. To jeszcze nie gwarancja, że Cię okłamuje w żywe oczy. Okazuje się, że Egipcjanie w paszportach i urzędach podają miejsce zamieszkania lub urodzenia w taki sposób, jak byśmy my podawali Wola, Praga, Śródmieście - zamiast Warszawa jak człowiek. Ja tu się awanturuję, że w paszporcie nie ma ani słowa o mieście, o którym dotąd słyszałam, ale sprawdź sobie w internecie, jak nie wierzysz. Nazwa dzielnicy to część ich adresu i oni naprawdę jakoś się w tym orientują. A ten kraj jeszcze działa, chociaż nie wiem, jak.

Po czwarte, i tak wpisz pełną nazwę miasta na kopercie. Na wypadek, gdyby polski oddział firmy kurierskiej kierował się europejską logiką terenowo-administracyjną.

Po piąte, napisz na kopercie też Twoje dane jako nadawcy i numery telefonów do Ciebie i do niego.

4. Nadajesz przesyłkę kurierską

Następnie udajesz się do jednej z firm kurierskich i nadajesz przesyłkę do Egiptu. My wybrałyśmy DHL. Niby trochę drożej, niż np. Pocztex, ale DHL jest powszechnie znany, a na wieść o Pocztexie M. brzmiał na trochę skonfundowanego.  Jeśli i Ty zdecydowałaś się na DHL, jedziesz do Portu Lotniczego Cargo, dajesz zaadresowaną zaklejoną kopertę z dokumentami panu za ladą, płacisz 259 zł i za dziesięć minut dostajesz list przewozowy z numerem przesyłki (można sprawdzać status online), fakturę i paragon. Twoja koperta będzie zapakowana w ich specjalną tekturkę.

Dlaczego akurat oddział w Cargo? Teoretycznie można nadawać w kilku punktach DHL Point-coś-tam, ale jeden okazał się nie istnieć, a w drugim nie mogli zlokalizować egipskiego kodu pocztowego, więc nie przyjęli przesyłki. Pani w porcie Cargo powiedziała: Egipt? Tam nie używają kodów pocztowych :), więc ostatecznie ten kod nie był do niczego potrzebny. Na Cargo nie było kolejki, a za parkowanie na ok. 20 minut (tyle to może łącznie trwało) nic nie płacisz. Masz jeszcze do wyboru kilka innych normalnych oddziałów DHL, np. na Łopuszańskiej i Osmańskiej. Nie trać czas na mikro punkty obsługi klienta zlokalizowane w sklepach z AGD lub w dorabianiu kluczy.

Zaproszenie ma być dostarczone na miejsce w ciągu 2-3 dni roboczych od dziś.

Następny krok należy do niego :).

poniedziałek, 24 marca 2014

Egipcjanie, którzy chcą przyjechać do Polski, muszą otrzymać wizę w Ambasadzie RP w Kairze. Aby mogli ją dostać, a raczej ubiegać się o nią, muszą dostać zaproszenie wystawione przez kogoś w Polsce. Zaproszenie to formalny dokument, który jest rejestrowany przez Mazowiecki Urząd Wojewódzki w Warszawie, Wydział Spraw Cudzoziemców. Jak takie zaproszenie przygotować? Właśnie dziś to robiłam wspólnie z moją mamą i, póki co, wszystko poszło zgodnie z planem. Teraz powiem, co po kolei trzeba zrobić:

1. Wchodzisz na stronę Wydziału Spraw Cudzoziemców, gdzie znajdują się wszystkie informacje o tym, jak przygotować zaproszenie. Łopatologicznie i jasno opisane. Adres strony: http://bip.mazowieckie.pl/cmsws/page/?D;1144 

2. Czytasz listę dokumentów, które musisz przynieść do Urzędu, aby móc wystawić zaproszenie. Są to (przede wszystkim) wniosek o wpisanie zaproszenia do ewidencji zaproszeń, jakiś dokument potwierdzający, że masz odpowiednią sumę pieniędzy, aby móc utrzymać cudzoziemca, i dokument dotyczący Twojego domu/mieszkania, że masz prawo w nim mieszkać. O tym, co my dokładnie dałyśmy, później.

3. Ściągasz wniosek o wpisanie zaproszenia do ewidencji zaproszeń i wypełniasz go na komputerze, lub drukujesz i wypełniasz ręcznie. Tuż obok linka do wniosku masz link do wzoru, jak wniosek wypełnić. To całkowicie upraszcza sprawę, samo wypełnienie wniosku jest bardzo łatwe. Trzeba w nim podać głównie dane osoby zapraszającej, cel pobytu (hasłowo, np. odwiedziny, turystyka) i dane Egipcjanina. Przezornie miałam ze sobą ksero paszportu M. i jego dane adresowe, więc nie było żadnego problemu.

4. Robisz przelew w wysokości 27 zł za wystawienie wniosku o zaproszenie, dane do przelewu są na tej samej stronie internetowej, drukujesz potwierdzenie i bierzesz ze sobą.

5. Idziesz na ul. Długą 5, pobierasz numerek z literką E, idziesz na drugie piętro pod pokój 49 i czekasz, aż Cię wyświetlą. My czekałyśmy dziś niecałe 1,5 godziny, poniedziałki to chyba niezbyt trafny wybór na sprawy urzędowe.

6. Pani jest bardzo miła :), sprawdza wszystkie dokumenty, część Ci oddaje, bo się okazuje, że nie potrzeba. W naszym przypadku zaprasza moja mama, jako bardziej wiarygodna osoba. Wraz z wnioskiem pani wzięła od nas: dowód wpłaty 27 zł, oświadczenie właściciela domu, że zgadza się na pobyt cudzoziemca (czyli oświadczenie mojej mamy, zwykłe napisane przez nas, żaden formularz), ksero aktu notarialnego za dom, ksero dwóch dokumentów (sądowy i z urzędu skarbowego) potwierdzających, że dom należy do mamy, wyciąg z konta bankowego mamy, ksero aktu zgonu taty (to wyjaśnia, że niepotrzebna jest zgoda małżonka osoby zapraszającej). Uwaga - wszystkie te dokumenty przyniosłyśmy również w oryginałach, pani poświadczyła sobie za zgodność. Niepotrzebna była umowa o pracę mamy i decyzja o przyznaniu jej emerytury (tak, mama ma 61 latek :)).

7. Dostajesz małą karteczkę z datą odbioru zaproszenia. Nasze będzie za równo 3 tygodnie. Zaproszenie musi odebrać osobiście osoba zapraszająca, czyli moja mama.

Pani zapytała nas tylko, chyba z czystej uprzejmości, czy mama zna swojego przyszłego zięcia. Zna tyle samo co ja, więc nie ma co się martwić ;), ale w procedurze przyznawania wizy lepiej, żeby osoba zapraszająca znała naszego Egipcjanina. Będą go o to pytać w Ambasadzie. Pani doradziła też nam, by M. ubiegał się najpierw o wizę krajową, a nie Schengen. To już wiemy i tak właśnie zrobimy.

Co do zaproszenia - nie bać się, tylko działać! :)